Gdy jesteśmy przekonani, że istnieje duże ryzyko, że na przykład zagrożone jest bezpieczeństwo nasze lub naszych bliskich, odczuwamy strach. Jednak w pierwszej kolejności należałoby się zastanowić, czy zagrożenie jest w ogóle realne. A nawet jeśli jest, to i tak nie warto wpadać w panikę, bo to może jeszcze tylko pogorszyć sytuację, a na pewno nie pomoże. W stanie paniki trudno bowiem znaleźć konstruktywne rozwiązanie, przeciwnie – często w stanie stresu czujemy w głowie zamęt, chaos i trudno z tego chaosu myśli wyłonić jakiś pomysł, który pozwoli wyjść z trudnej sytuacji.
Zatem najpierw warto uspokoić myśli. Można to zrobić poprzez dłuższą medytację lub samą tylko, niekoniecznie długą, obserwację oddechu, ale powinien to być oddech świadomy. To oznacza, że należy skupić całą uwagę na procesie oddychania. Wskazane jest, aby wdech był głęboki, następnie, na wdechu, zrobić krótką przerwę (można policzyć do trzech-czterech), po czym następuje powolny wydech i znów przerwa. Już sama obserwacja swojego oddechu wiele pomaga. Ale jeszcze więcej pomoże podniesienie wibracji poprzez zajęcie się czynnością, którą lubimy lub poprzez poprawienie sobie humoru. Wibracje można zatem skutecznie podnosić poprzez uprawianie swojego hobby lub oglądanie pięknych, albo śmiesznych filmów. Oprócz komedii godne polecenia są również skecze, kabarety lub przypominanie sobie zabawnych sytuacji ze swojego życia.

Jeśli chcemy pokonać lęk, powinniśmy też lepiej poznać to, co go w nas powoduje. Jeśli zatem boisz się pająków, poznaj ich życie albo poznaj siebie – zastanów się, dlaczego ich się boisz; jeśli boisz się jakiejś choroby lub innego zagrożenia, poszukaj w internecie lub książkach informacji na ich temat; jeśli zaś boisz się wytworów własnej fantazji – spójrz tym lękom prosto w oczy. Mówi się, że strach ma wielkie oczy i rzeczywiście w większości przypadków jest to prawda, lecz gdy zasięgniemy więcej informacji lub zaakceptujemy sytuację taką, jaka ona jest – lęk w cudowny sposób potrafi zniknąć!

Poza tym nie warto zbyt długo skupiać się na tym, co może wzbudzać strach, lecz przekierować uwagę na coś radosnego lub interesującego. Poza oglądaniem komedii, czytaniem książek, czy gazet, warto skupić się na rozmowie z sympatycznymi, życzliwymi ludźmi lub zrobić coś, co nas uskrzydli. Jeśli nie mamy pomysłu, bo by to mogło być – na początek może to być generalne sprzątanie lub sensowne przemeblowanie swojego pokoju.
Największe znaczenie ma jednak kreatywność. Można wykreować dzieło własnych rąk lub dokonać nowego wystroju wnętrz swojego mieszkania, albo na odmianę… przegląd garderoby. Wyrzucić z niej wszystko, co już niepotrzebne. Taką samą selekcję rzeczy można zrobić w paru szufladach – tak długo aż nam ulży i naprawdę poczujemy się lżej. A jeśli wykreujemy cokolwiek z tego, co mamy dostępne, wzrasta również poczucie naszej wartości i ogólna pewność siebie. O lęku wtedy zapominamy, gdyż w trakcie robienia porządków lub aktu kreacji nie mamy czasu na zajmowanie się nim i zamartwianie.

Warto też znaleźć sobie jakiś doraźny środek zaradczy, który oddziałuje szczególnie właśnie na nas. Dla jednych będzie to szum morza, dla innych słuchanie muzyki lub śpiewu ptaków. Przy czym nie potrzeba jechać nad morze, by ukoić się szumem fal. Można znaleźć odpowiednie nagrania w internecie. Tak samo ze śpiewem ptaków. Oczywiście najkorzystniej byłoby pójść do lasu, czy parku, i posłuchać ptasich śpiewów w naturze, ale jeśli z jakichś względów jest to utrudnione, to również można się posiłkować odpowiednimi nagraniami z internetu. Na niektóre osoby pozytywnie działa też cykanie świerszczy lub miauczenie kota. To wszystko są sposoby, które bez większego problemu można zastosować. Oprócz tego warto śpiewać, tańczyć, rysować, malować, grać, fotografować, projektować i robić wszystko to, co najbardziej robić lubimy. Tylko siedzenie i zamartwianie się powoduje impas. Dlatego trzeba zacząć działać. Praca w ogrodzie, w domu, czy gdziekolwiek, powoduje, że przestajemy myśleć o tym, na co nie mamy wpływu, a zaczynamy myśleć o tym, co możemy zmienić lub wykreować. Wpływa to również pozytywnie na nasz rozwój.
Niektórym osobom pomagają też zwykłe, codzienne, rutynowe zajęcia, typu poranne zaparzenie kawy, pójście do sklepu – warto przy okazji kupić sobie coś dobrego, ale jednocześnie zdrowego, co spowoduje, że doznamy przyjemności, a jednocześnie nasze ciało zyska więcej wigoru i komfortu. Może to być soczysty owoc lub coś innego, ale lepiej żeby nadmiernie nie obciążało naszego systemu trawiennego.

Pamiętajmy też, że wszystko się kiedyś kończy, a skoro tak, to nasza trudna sytuacja też się zakończy. Najpierw jednak nauczmy się lekcji, które ona ze sobą niesie. Im szybciej przerobimy lekcję – tym szybciej sytuacja ulegnie zmianie!
Zawsze warto doceniać to, że poprzez trudne doświadczenia wiele się uczymy. Dzięki trudnym sytuacjom poznajemy również siebie. I to wszystko jest bezcenną wiedzą oraz doświadczeniem, z którego w przyszłości będziemy korzystać. Z jednej strony trudne doświadczenia zmieniają nas, z drugiej – wzbogacają nas. Tak naprawdę każde doświadczenie czegoś uczy. Jeśli chętnie odrobimy lekcję, przejdziemy przez tę sytuację znacznie lżej!

Podsumowując: nie należy karmić lęków, tylko odszukać ich źródło w sobie, zaakceptować, a następnie zająć się konstruktywnym działaniem. Tym działaniem może być praca, wykonywana z zamiłowaniem lub rozrywka. Przy odpowiednim, akceptującym podejściu praca bywa zabawą, a rozrywka może być połączona np. z nauką. Wiele aspektów da się korzystnie pogodzić, jeśli tylko spróbujemy. Pomocna tu będzie też wiara w siebie i wiara w sukces. A sukcesem jest przede wszystkim zapanowanie nad swoimi emocjami, bo to klucz do wszelkich innych sukcesów.