(…) Chcę przynaglić was do radowania się szczęściem, że jesteście córkami takiego świętego Ojca. Mogę twierdzić, bez ujmy dla żadnego świętego, że – za wyjątkiem wielkiego świętego Józefa – jest on największym Świętym w niebie i że w niebie ma szczególna rangę. Posiadanie takiego świętego ojca jest niemałą łaską. (…) Nie zdołam wypowiedzieć wam, Siostry, z jaka gorliwością mamy obchodzić święto naszego wielkiego Patriarchy. Aby pobudzić nas do uczczenia go wystarczy świadomość, że jest on naszym Ojcem i Prawodawcą, że tajemnica Eucharystii, której mamy szczęście być poświęcone, stanowiła całą miłość jego świętego serca na ziemi. Stanowiła ją w takim stopniu, że Jezus -Hostia wyrwał go sobie samemu, aby go unieść do nieba. Święty Benedykt, który wyzionął ducha u stóp ołtarza jako żertwa ofiarowana Najświętszemu Sakramentowi, przekazał w spuściźnie swoją duszę u stóp tego ołtarza i jednocześnie oddał mu cały swój zakon. (…)

Jego życie upodobniło sie tak bardzo do życia Jezusa Chrystusa, że możemy stwierdzić, iż było ono jedną z najgodniejszych jegi podobizn. Mógł on powiedzieć za św. Pawłem: „Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. Możemy też powiedzieć o nim: został zaprowadzony na pustynię, aby tak jak Boski Mistrz byc kuszonym i swym przykładem nauczyć wszystkie swe dzieci przezwyciężania pokus. Swą wielką odwagą pokonał on nieprzyjaciela i wywarł na sobie taka zemstę, że szatan nie kusił go już nigdy w tej dziedzinie po tryumfalnie odniesionym przez niego zwycięstwie. (…) Podziwiajcie jego odwagę, a nie tylko jego przywileje i godności, które porzuca. Podziwiajcie również jego zapomnienie o sobie praktykowaną przez niego w tej samotności i w najwcześniejszejmłodości tr surowość, której jedynym swiadkiem był Bóg. (…) Żyjmy więc duchem swiętości naszego Ojca. Bóg również do nas sie zwraca: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 11,44).