Trzeba, żebyśmy nauczyły się znać i miłować Najświętszy Sakrament. Jesteśmy do tego zobowiązane bardziej niż kto inny, ponieważ jesteśmy córkami Najświętszego Sakramentu. Musimy dobrze poznać nasze zobowiązania, aby się zwrócić całkowicie ku temu godnemu uwielbienia misterium, napełnić się nim, skierować na nie całą naszą uwagę i stale nim się zajmować. Każdy wie, że specjalny ślub nieustającej adoracji, który składamy, został przyjęty i potwierdzony przez Stolicę Apostolską. (…) Tak więc ślub adoracji potwierdzony przez papieży stał się dla nas niepodważalnym zadaniem, żeby żyć jedynie życiem Jezusa Chrystusa w tym Boskim Sakramencie.

Aby wywiązać się z niego, nie wystarczy odprawiać swoje godziny adoracji; trzeba, aby nasze serca stale Go kochały i adorowały, i abyśmy wszystko czyniły w zjednoczeniu z Nim. Zwiążmy się więc mocno, moje Siostry, z tym wielkim Sakramentem, aby w Nim odkryć cuda, wspaniałość, wielkość, a w końcu wszystko to, czym On jest, i wszystko, co zawiera w sobie Bożego i godnego adoracji, a czego nie możemy ani przeniknąć, ani pojąć.

Komunia Święta! O święta, Boska, niewysłowiona Komunio, jednocząca nas z Jezusem i sprawiająca, że możemy znaleźć się w Nim! Pozostańmy tam, zanurzone w Jezusie Chrystusie, żebyśmy nie widziały już ani siebie, ani niczego na ziemi. Och, gdybyśmy się naprawdę zajęły tym wielkim misterium, nie zwracałybyśmy uwagi na tyle niepotrzebnych rzeczy, które wypełniają nam ducha i serce, a opróżniają je z Boga. Pozostawmy te rzeczy tam, gdzie one są, aby trwać w Jezusie, i starajmy się jedynie o to, aby Go kochać i adorować.

Kiedy będziemy całkowicie zajęte Nim, zatroszczy się On o całą resztę.

Nie martwmy się, nie niepokójmy ani nie troszczmy o to, co nam potrzebne, ani o to, co chciałybyśmy mieć. Dobrze wiecie, że tylko grzech może nas zmartwić, ponieważ nie powinno w nas być niczego, co by się nie podobało Bogu i było Mu przeciwne. To tylko może wzbudzić w nas żywy żal, że obraziłyśmy Go. A i tak ten żal powinien być spokojny, bez niepokoju i zamieszania, i powinien nas kierować ku skrusze pełnej miłości, prostoty i prawdy. Chcecie wiedzieć, kiedy żal za grzechy ma te cechy i ukazuje, że postąpiło się naprzód? Wtedy, kiedy czuje się w sobie pewną stanowczość przeciw złu i kiedy za żadną cenę nie chce się obrazić Boga i wrócić do tych błędów, przez które się upadło. To także oznacza, że Duch Boży jest w nas. Taki żal właśnie jest prawdziwy i dusza, która go doświadcza, trwa w pokoju, przynosząc do stóp Pana upokorzenia płynące ze swych słabości. Powierzając się na nowo Jego dobroci, ufajmy, że łaskawie nas ustrzeże od naszych słabości i że zatroszczy się o nasze potrzeby.

Niestety, jeżeli nie mam pomocy, o którą proszę, to dlatego, że brakuje mi wierności, by trwać w Bogu i napełniać się Jego obecnością. Zajmuję się tysiącem innych spraw, które są niczym. O czym myślę? Niepotrzebne rozrywki, nie wiem nawet, jakie próżności; i dlatego nasz Pan nie daje mi tego, co uważam za tak konieczne. I to jest moja wina, bo Bóg troszczy się o duszę, która myśli tylko o Nim, pragnie tylko Jego, tak jak to powiedział nasz Pan: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a reszta będzie wam przydana w obfitości” (por. Mt 6,33). Czym jest to Królestwo Boże, którego mamy szukać przede wszystkim? To królowanie Jezusa Chrystusa w naszych sercach. Trzeba, żeby On królował w nas i był tam Mistrzem. Popatrzcie na króla: jest zwierzchnikiem nad wszystkim w swoim państwie, wszystko jest mu poddane. Podobnie Jezus Chrystus w naszej duszy; to jest Jego królestwo. On jest naszym Władcą i wszystko powinno Mu być poddane. (…)

Nasza dusza jest mieszkaniem Boga. Dlatego trzeba, żeby stała się Go godna przez czystość życia. Nie profanujmy jej nigdy przez stworzenia, które powinnyśmy od nas oddalić, aby trwać stale we czci wobec Boga.
CC 183 (513)