Z pism M. Mechtyldy - Uroczystość Objawienia Pańskiego

Epifania, czyli objawienie Pana naszego Jezusa Chrystusa, jest naszym wielkim świętem. W tym dniu, w osobie świętych mędrców, naszych ojców w wierze, Bóg nas uprzywilejował łaską chrystianizmu. Otrzymali oni pierwociny łaski chrześcijańskiej, a przez nich dostapili jej wszyscy poganie; my do nich się wliczamy. Lecz, siostry, kto zdołałby wysłowić radość ich serc na widok Dzieciątka, w którym rozpoznali Majestat Boga oraz ich pociechę z rozmowy z Jego Najświętszą Matką, od której dowiedzieli się o tajemnicy Wcielenia Słowa? Ich serca i umysły, należycie przysposobione do zrozumienia tych wielkich prawd, nie zraziły się małością i ubóstwem godnego uwielbienia Dzieciątka, które w sposób niewysłowiony przemawiało do ich serc w swym milczącym języku.

O, jaka tajemnica kryje się w poleceniu danym mędrcom we śnie: do swego kraju mają powrócić inną drogą. Tak, siostry, dusza, która ma szczęście znaleźć i adorować Boga odbiera natchnienie w wewnętrznej głębi: ma pójść inną drogą. Kroczy ona szlakiem Bożym, zupełnie oderwana od stworzeń oraz od harmideru i kłębienia się swych namiętności. Ten święty szlak prowadzi ją do śmierci, lecz do śmierci bezcennej. Mędrcy otrzymali najwznioślejszą łaskę po łasce chrystianizmu: śmierci dla Jezusa. Taką nagrodę dał im On za poniesione trudy, gdyż po powrocie do swoich królestw nie żyli już w nich jako monarchowie, tylko jako apostołowie. Wszędzie głosili narodziny Zbawiciela, a w końcu oddali krew i życie dla poświadczenia tej prawdy.

Moje siostry, prośmy Jezusa o objawienie się nam. Prośmy Go często o łaskę poznania Go jako ubogiego, poniżonego i cierpiącego, takiego, jakim okazał się On w narodzinach i w toku całego swego najświętszego życia.

(…) Ewangelia poucza nas o tajemnicy, gdy mówi nam, że trzej królowie przybyli z daleka adorować Boskie Dzieciątko Jezus: „Znaleźli Dzieciątko z Maryją, Matką Jego, i upadłszy, oddali Mu pokłon” (Mt 2,11). Nie będę opisywała tej świętej tajemnicy, powiem tylko o owocu, jaki mamy z niej odnieść. Tajemnice nigdy nie powinny pozostawać w nas nieużyteczne. A gdy poznaliśmy je i uwielbiliśmy, zjednoczmy się z nimi, wejdźmy duchem w łaskę danej tajemnicy. Zjednoczmy się ze świętymi mędrcami, aby pójść zobaczyć Najświętsze Dzieciątko Jezus. Przynieśmy Mu dary i u Jego świętych stóp złóżmy berło i koronę naszej wolności, złóżmy Mu ślub wiecznego poddaństwa i nieustannego wywyższania Jego wielkości, mocy i wszechwładctwa. Darami są: nasze ciało oznaczone przez mirrę, duch – przez kadzidło, umartwienie i serce – przez złoto. Mirra wyobraża cierpienie, kadzidło – umartwienie ducha na modlitwie, a złoto i srebro – miłość, która powinna być naszą samorealizacją. Te trzy dary pozostają w odniesieniu do trzech ślubów świętego zakonu: czystość jest mirrą, posłuszeństwo – kadzidłem, ubóstwo – złotem. Możesz je zastosować do siebie samej.

Dobrze jest, gdy udajemy się zobaczyć Jezusa i Jego Najświętszą Matkę oraz złożyć im dary. Pragną oni tego, a w starym zakonie zabraniano nawet stawiać się w obecności Boga z pustymi rękami (por. Pwt 16,16). Bóg słusznie chce hołdów i darów. A nie potrafimy ofiarować Mu nic lepszego niż Jego samego i Najświętsze Serce Jego Najdostojniejszej Matki. Takich darów nie może On odtrącić, dzięki nim przyjmie On to, co pochodzi od nas, np. całopalenie z naszej woli, z naszych humorów, skłonności i pragnień oraz z całego naszego „ja”. Tę spuściznę otrzymaliśmy i odziedziczyliśmy po naszym prarodzicu. Gdybyśmy szukali w sobie czegoś innego niż naszej nicości i bytu jako daru dla Boskiego Dzieciątka, nie znalibyśmy ich. Jeżeli jednak chcesz Mu ofiarować coś godnego Jego, mówiłam ci już: jest nim Jego Najświętsze Serce i Serce Jego Najświętszej Matki. Rzuć się więc do stóp tego Najświętszego Dzieciątka. Wysłuchaj w duchu i z szacunkiem przemowy świętych mędrców, wniknij wolą w ich uczucia, ciesz się z nimi, że znalazłaś Matkę i Dziecko. Postępuj jednak tak, jak ci święci czciciele: zabierz skarb, który znalazłaś w swym sercu i odtąd podążaj inną ścieżą, czyli ścieżką wiary, oddalenia od stworzeń. Jest to ta sama ścieżka, o której mówią Ewangelie.

Mędrcy szukali Jezusa, znaleźli Jezusa i zabrali Jezusa do swoich serc. Ale zauważmy: Anioł Pański ostrzegł ich, by nie wracali przez Jerozolimę ani nie przechodzili przez dwór Heroda. Mieli obrać inną, okrężną i odległą od stworzeń drogę, bo stworzenia przeszkadzają nam w drodze do doskonałości. Owoc tej tajemnicy polega na tym właśnie: na szukaniu Jezusa, na znalezieniu Jezusa i na posiadaniu w swoim sercu Jezusa, na unikaniu stworzeń, świata, grzechu, itd. Środkiem zachowania łaski znalezienia Jezusa jest kroczenie ścieżką ukrytą, a nawet nieznaną duchowi ludzkiemu, kroczenie pustyniami, drogami trudnymi i uciążliwymi. Tak postępujmy wszystkie po każdorazowym przyjęciu Komunii Świętej. Wracajmy inną drogą, oddalmy się od naszych namiętności i złych dyspozycji. Święci mędrcy nie posiadali się z radości, gdy znaleźli Jezusa. Jak żyli oni po dostąpieniu tej zaszczytnej łaski? W stajence uczą się oni poszanowania dla ubóstwa, bólu i wzgardy, stali się biegłymi w życiu ewangelicznym, w sposobie stosowania się do niego oraz w naśladowaniu Jezusa w Jego małości.