Z pism M. Mechtyldy - święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Czym jest krzyż, wyrażając się ściśle? Jest on tym wszystkim, co krzyżuje naturę, co wyniszcza miłość własną, co oczyszcza ducha i serce. Jest on tym, co nam się przeciwstawia, co nas upokarza, co daje nam cierpienie, bądź ze strony stworzeń, bądź ze strony naszego „ja”, szatanów, a nieraz Boga samego, bo Jego kierownictwo jest niewysłowione, Jego drogi – ukryte przed duszą, a środki działania Jego mądrości – nieprzeniknione. Krzyżem nazywamy wszystkie gorycze, cierpienia ciała i udręki ducha. Krzyżem nazywamy to wszystko i nieprzeliczone mnóstwo innych rzeczy. Jezus przyjął to i przetrwał podczas swojego ziemskiego życia i wskutek tego zawsze cierpiał bez jakiejkolwiek ulgi. Krzyż dał Mu Jego Ojciec, bo przypadł Mu on jako rękojmia za grzesznych. Przygniatał on Go tak boleśnie i ustawicznie, że na nim dokonał życia. Mówimy o tym zwięźle, jak godnie i wspaniale Chrystus podwyższył Krzyż. Myślę, że żadne stworzenie nie potrafi podwyższyć krzyża jak On to uczynił. Potrzebowalibyśmy Jego czystości i nieskazitelności dla obchodzenia tego wielkiego święta. Powinno być ono uroczyście celebrowane po całej ziemi, bo krzyż – jak to wyjaśniliśmy tutaj – spotyka sie we wszystkich duszach chrześcijańskich i nie sposób należeć do Boga bez odczuwania jego brzemienia.

Zjednoczmy się z Jezusem, by uczcić Krzyż i składać mu hołdy, po pierwsze: szacunku, po drugie: adoracji, po trzecie: jako temu, co pochodzi z nieba, po czwatre: miłości, która pozwoli nam go przygarnąć i nie zgodzić się już nigdy na rozstanie z nim, za wyjątkiem śmierci. Ona przez krzyż odda nas Bogu, podobnie jak Jezus na nim oddał ducha i wypowiedział święte: „Wykonało się” (J 19,30). (…)

Bardzo musimy starać się o dobre wykorzystanie łaski i nie stracenie okazji do zjednoczenia się z Bogiem przez krzyż i upokorzenie. Uważam, że tylko krzyż jest naszą ostoją. Czym jest dusza bez krzyża? Co z nią się stanie? Wydaje mi się, że zagraża jej zguba. O, Boże! Moje dziecko, trzymajmy się mocno tej łaski, aby przebyć drogę i nie upaść. Dusza, która nie jest na krzyżu, jest łupem pokusy oraz nędzy własnego ducha. Górują nad nią stworzenia i próżność. Natomiast dusza mocno przykuta do krzyża jest niezwyciężona. Krzyż czyni nam tyle dobrego, że nie potrafię zrozumieć, dlaczego żywimy dla niego taki wstręt i odrazę. Jest to zaślepienie naszych zmysłów; prowadzimy życie zakłamane, żywimy ustawiczną skłonność do tego, co widzimy, kosztujemy i dotykamy. Wiara nam nie wystarcza, bo nie dostrzega, że upadalmy się w sobie i oddalamy się od świętości prostego zjednoczenia i zażyłości z Bogiem. (…)

Tylko Jezus Chrystus podwyższył Krzyż. My, jako grzesznicy i, w konsekwencji, jako ci, którzy ze sprawiedliwości zasługujemy na wszystkie możliwe utrapienia i upokorzenia, jesteśmy tego niegodni. Lecz Jezus Chrystus mógł to zrobić i podwyższył go na szczyty. Zdumiewa widok Boga, który pała taką miłością do krzyża, że opuszcza godne uwielbienia łono swego Ojca, gdzie opływał wszelkimi, jakie tylko są, rozkoszami, aby przyjść na ziemię szukać Krzyża, poślubić Krzyż, podwyższyć Krzyż. Tak, nie tylko podwyższył On Krzyż przez ponoszone przez siebie udręki i upokorzenia, lecz ponadto uświęcił i podwyższył nasze udręki i poniżenia. Wszystko, co w przebiegu życia spotka nas krzyżującego i wszystko, co nas spotka aż do końca tego życia, przebywało odwiecznie w idei i woli Boga Ojca oraz w Sercu Jezusa Chrystusa. On ofiarował to na Krzyżu, a nasze krzyże są cząstką Jego Krzyża. (…)

Z Jezusem Chrystusem zjednoczymy sie tylko przez Krzyż. Bowiem, aby zjednoczyc się z Jezusem Chrystusem, trzeba zamrzec sobie, stworzeniom, słowem, wszystkiemu, co nie jest Jezusem Chrystusem. Przyznacie mi, że nie dokona sie to bez ukrzyżowania, bez zupełnego wyrzeczenia się we wszystkim. Jeżeli życzycie sobie czystej miłości, to tylko w Krzyżu, bo krzyż i czysta miłość – to jedno i to samo. Wierzcie mi, gdy czysta miłość opanuje duszę, staje sie absolutną władczynią i dokonuje niepojętego spustoszenia, aby wszystko poddać swemu absolutnemu królowaniu. (…)

Mówię wam ponadto: krzyż poczyna się w Sercu Jezusa Chrystusa. Serce, jak wam wiadomo, jest siedliskiem miłości; wszystko, co pochodzi z serca, pochodzi z wielkiej życzliwości. Dlatego bądźmy przeświadczone przekonaniem wiary, że wszystko, co spotyka nas w życiu, a więc pokusa, choroba, zupełne niepowodzenie, potwarze, słowem: wszystko, co zadaje nam fizyczne i duchowe cierpienia, pochodzi z Serca i nieskończonej miłości Boga do nas. Zamierza On tym doświadczeniem usunąć z naszej duszy wszystko, co jest skażone i uczynić nas członkami swego Syna Jezusa Chrystusa. (…)

Kochajmy więc Krzyż, czcijmy go i pożądajmy bardziej niż raju! Pamietajcie: ponieważ krzyża nie ma w niebie, Jezus Chrystus zstąpił z nieba, aby go szykać tu, na ziemi, miejscu Krzyża.