Z pism M. Mechtyldy - Nowy Rok

Według wskazania świętego zakonu, a przynajmniej naszego Instytutu, zgromadziłyśmy się tu, siostry, aby prosić się wzajemnie o przebaczenie za wszystkie przykrości, jakie mogłyśmy sobie wyrządzić i aby rok ten zakończyć w pokoju i wzajemnym zjednoczeniu. Moje siostry, nie wywiązujcie sie z tego jako z czegoś, co jest dla was obojętne. Wywiązujcie się z tego w duchu wewnętrznym, z żalem za winy, z rzeczywistym pragnieniem poprawienia się z nich i rozpoczęcia nowego życia z początkiem nowego roku.

Jutro wszystkie odnowimy śluby. To nie znaczy, siostry, że zaciągniemy nowe zobowiązania. Potwierdzimy natomiast zobowiązania z dnia naszej profesji, przyobiecamy Jezusowi Chrystusowi nową wierność i poprosimy Go o łaskę bycia wierniejszymi niż w kończącym się roku. (…)

Chodzi więc o zakończenie roku bieżącego i oddanie się Panu naszemu; niech On wynagrodzi za wszystkie nasze niewierności. Każdy rok zamykajmy ubolewaniem i gorzkim opłakiwaniem ciągłego nadużywania ofiarowanych nam łask. Król – prorok wyraził się, że każdy człowiek jest kłamcą (por. Ps 116,11). Jest to aż nazbyt prawdziwe, że żyjemy w fałszu i marności. Zróbmy rzetelny rachunek sumienia, a przekonamy się, że żyjemy wyłącznie dla naszych spraw, dla rozgospodarowania się w stworzeniach. Słowem: wszędzie siebie znajdujemy. Doprawdy, to okropne, że tak profanujemy te bezcenne chwile, dzięki którym możemy zasłużyć na życie Boże. Wzdychajmy, ubolewajmy, że odmawiamy Bogu życia, którego pragnie On w nas i że czynimy to po to, aby dać posłuch namiętnościom, humorom, naprawdę niczemu. (…)

Rozpocznijmy więc rok ten wyzbyciem się wszystkiego, co jest w nas zbędne, czyli naszych wad i niedoskonałości. Wiadomo nam, że to one udaremniają życie Boże w duszach. Rozpatrzmy przed Bogiem, co najbardziej sprzeciwia się Jemu, ale nie przypuszczajmy, że pozbędziemy sie tego od razu, ani że zdobędziemy wszystkie cnoty. Niektórzy mają bardzo głębokie widzenie swej nędzy. Ubolewaja nad nią, a jednak nie wznoszą się nad nią i często umierają nie pozbywszy się ani jednej wady. Zabierzmy się do każdej z nich poszczególnie. Zazwyczaj w życiu wewnętrznym wykorzeniamy przywary i nabywamy cnoty jedna po drugiej. Pracujmy nad nimi i nie łudźmy się. Zabierzmy się do porządnego umartwienia, ponośmy konanie, aby dojść do śmierci sobie oraz przejść do prawdziwego życia i zjednoczenia z Jezusem Chrystusem. Ale, drogie siostry, jakim szczęściem jest to życie i to Boskie zjednoczenie! Jak to? Czy będzie się mówić, że zakonnice Najświętszego Sakrametu żyją innym życiem niż życie Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie? To byłoby czymś strasznym!

Dano mi poznać po Komunii Świętej, że Jezus w tym Boskim Sakramencie jest w pełni miłością i łagodnością i że jako Jego żartwy powinnyśmy zabiegać o tę wzniosłą cnotę na miarę Boskiego Wzorca. Proszę was, zastanówcie się, czy jest większa miłość niż ta, którą On nam okazuje? Jest to miłość w najwyższym stopniu, ponieważ w tym Sakramencie oddaje się On nie tylko duszom czystym, ale także grzesznikom i to bez okazywania najmniejszej cierpkości. Jego Boska łagodność sprawia, że znosi On bez słowa zniewagi i wzgardę. Jest On, drogie siostry, przykładem dla nas. Nasza miłość ma być serdeczna, szczera. Pragnijmy i życzmy naszym siostrom tych samych łask i darów, co sobie. Wszystkie ogarnijmy więzami milości i znośmy pogodnie wszystko, co może nas razić. Gdy będziemy tak postępować, będziemy żyć życiem Jezusa, rozkoszą świętych.