Z pism M. Mechtyldy - o Mszy Świętej

We Mszy Świętej ukazane są nam wszystkie tajemnice Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Dusza choć trochę oświecona znajdzie tam pełnię intencji duszy Chrystusa, którymi kierował się On w działaniu i cierpieniu podczas całego swojego świętego życia. Jest to niewypowiedziane misterium, w którym Ojciec Przedwieczny otrzymuje nieskończony hołd: jest kochany, adorowany i wychwalany według swej godności. (…)

Mam wielką wątpliwość, czy naprawdę czynimy zadość obowiązkowi uczestniczenia we Mszy Świętej, jeżeli całym sercem nie wnikamy w Ofiarę Chrystusa Pana. Ponieważ Jezus jako nasza Głowa ofiarowuje się za wszystkich, to my, jako Jego członki z Nim złączone, musimy brać w niej pełny udział; nie tylko mieć intencje wysłuchania Mszy Świętej, ale pilnie rozważać to, co On czyni, gdyż ofiarowuje nas razem z sobą. (…)

Ofiara dokonana na Kalwarii odnawia się codziennie w bezkrwawy sposób na ołtarzu. Jest ona tak samo godna podziwu, gdyż Jezus Chrystus podczas Mszy oddaje za nas swemu Bogu i Ojcu nieskończoną chwałę. Wstawia sie za nami, błaga dla nas o miłosierdzie, wyrównuje nasze długi i wyniszcza się za nas. Trzeba więc nam zjednoczyć się ze wszystkim, co mówi i czyni Jezus w osobie kapłana; On chce wysłużyć nam zbawienie jako pośrednik wobec swego Boga i Ojca. (…)

Czy jest możliwe widzieć Jezusa na ołtarzu, ofiarowanego tak prawdziwie jak na Kalwarii, mówiącego do nas: „Umieram i ofiarowuję się odtąd za was stale” – i myśleć o czymś innym niż o tej nieskończonej miłości, która prowadzi Go aż na śmierć? (…)

Dzięki Mszy Świętej zjednoczyłyśmy się z Jezusem Chrystusem, a On jednoczy się z nami, aby dać nam udział w swoim Boskim życiu, abyśmy żyły życiem Boga. (…)