Z pism M. Mechtyldy - Boże Narodzenie

Trzeba byłoby serafina, aby wam opowiedział o tej tajemnicy, chociaż i on nie byłby do tego zdolny, ponieważ tajemnica ta jest tak niezgłębiona i przewyższa wszelkie nasze pojęcie. Bóg nieskończenie szczęśliwy w sobie, nieskończony we wszystkich swych Boskich doskonałościach, jedynie zdolny do poznania siebie – a to poznanie uszczęśliwia i rozradowuje zarówno Jego jak i wszystkich błogoslawionych – powtarzam, ten Bóg nieskończony, którego wielkości nie potrafimy pojąć, przychodzi na ziemię, staje się Dzieciątkiem, aby zamieszkać między nami, wyniszcza się, aby nas w siebie przekształcić. O, co za przepaść niepojęta! Niech zamilkną wszystkie stworzenia. Przecież wszystko, co mogłyby nam o tym powiedzieć nie przybliży się nigdy w najniższym stopniu do tego, czym to jest. Tajemnicę tę najdoskonalej uczcimy przez pełne szacunku, zdumienia i podziwu milczenie. Słowo Przedwieczne, które go przestrzega, daje nam tego przykład. Wszystkie tajemnice, a zwłaszcza ta tajemnica, zawierają w sobie sprawy tak cudowne i niepojęte dla ludzkiego umysłu, ze wszystko, co możemy znaleźć w księgach i wszystko, co możemy o niej powiedzieć, jest mniej niż niczym w porównaniu, czym jest ona. Niech zamilknie rozum ludzki, bo nie jest do tego zdolny. Możemy to zrozumieć jedynie dzięki wierze.

Matka postawiła pytanie jednej z zakonnic i zwróciła się do niej: „Siostro, odpowiedz mi, kim jest Ten, który przychodzi?”
Zakonnica jej odrzekła: „Matko, przychodzi Syn Boży.”
„A dlaczego – odparła Matka – przychodzi On?”
„Żeby nas odkupić.”
„Co Go do tego zmusza?” – zapytała Matka
„Jego miłość do nas”.
Matka powiedziała: „Ma siostra rację.”

Mówiłam wam, że miał On w sobie wszystko, co mogło Go nieskończenie uszczęśliwiać, a więc zupełnie nie potrzebował stworzeń i one nie mogły w niczym powiększyć Jego szczęścia. Nie mógł On nigdy złożyć nam większego dowodu miłości. U św. Jana zapisano: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” ( J 3,16). Ponieważ dał Go nam, możemy twierdzić, że dał nam to, co miał najdroższego i najcenniejszego. Wniknijmy w uczucia głębokiej wdzięczności dla Ojca Przedwiecznego za wielki dar, który On nam dzisiaj składa. Ale, aby bardziej zgłębić łaskę tej tajemnicy i przeniknąć się prawdziwą wdzięcznością, każda z nas, siostry, musi ją sobie przypisać i dołożyć wszelkich starań, aby myśleć o dobroci Boga, który oddaje się wam przez swe narodziny. Powiedzcie więc sobie: „Bóg uczynił dla mnie jednej to, co uczynił dla wszystkich”. Bądźcie o tym przeświadczone, gdyż jest to wielką prawdą. Jeżeli przypiszecie ją sobie w taki sposób, wywrze ona większy wpływ na wasz umysł, rozszerzy wasze serca do miłowania Boga i rozpali je Jego miłością. Nie sposób wierzyć i nie płonąć miłością do Boga tak dobrego, który tyle dla mnie uczynił! Jak to? Bóg mnie kocha, a ja miałabym Go nie kochać? To niemożliwe! Muszę płonąć miłością!

Ale któraś z was mi powie: „Nie zawsze mamy taką gorliwość ani takie uczucie miłości”. To prawda, ale tym się nie przejmujcie. Natomiast, gdy Bóg wam je daje, nie odtrącajcie go. Dajcie im wiarę, podążajcie do Boga z tą prostotą i poufałością z jaką małe dzieci idą bez wahania do swego ojca. Nie bądźcie lękliwe. Bierzcie to, co się wam daje. Przyjmijcie chętnie odczuwalne uczucie miłości Pana naszego, bądźcie dogłębnie przejęte pragnieniem miłowania Go.

Bóg – Dzieckiem! Rodzi się o północy, w środku zimy. Jest odtrącony przez wszystkich i nie ma miejsca w gospodzie, aby Go pomieścić. O, jak tajemnicze są wszystkie te i wiele innych okoliczności! Po pierwsze: świat nie był Go godny. Po drugie: jest On Słońcem, które swym światłem przychodzi rozproszyć mroki gęstsze i bardziej nieprzejrzyste niż mroki materialne – ciemności grzechu. Po trzecie: żarem swym stapia On lody naszych serc, jak słońce roztapia śnieg. Idźmy w duchu wiary do szopki i trwajmy u stóp Najświętszej Matki Boga. (…)

Zwróć się do Przedostojnej Matki Boskiego Dzieciątka, którą widzisz w pobliżu stajenki. Błagaj ją, aby nauczyła cię ona kochać i adorować swoje Boskie Dzieciątko. Trwaj w szacunku w Jego świętej obecności i wraz ze św. Józefem zjednocz sięz hołdami, jakie oni Mu składają. Wejdź duchem w ich święte dyspozycje. Przynajmniej wolą płoń miłością z tymi dwoma serafinami, którzy nie zaprzestają kochać, podziwiać i adorować Boskie Dzieciątko. Trwaj w stajence i uważaj ją za pałac Jezusa – Króla, a żłóbek za tron, na którym Jego wielkość się uniża. Jego Najświętsza Matka nauczy cię składania Mu hołdów. Nie omieszkaj pozdrowić codziennie Dzieciątka i Matki. Błagaj pokornie o ich błogosławieństwo.

Z pism M. Mechtyldy - Uroczystość Wszystkich Świętych

(…) Król – Prorok wypowiada w formie modlitwy te słowa: „Boże mój, proszę Cię o łaskę przebywania w Twoim domu przez wszystkie dni mego życia” (Ps 26, 4). Na innym miejscu ten sam Prorok oznajmia: „Błogosławieni, którzy przebywają w domu Twoim, Panie” (Ps 83, 5). W innym wersecie mówi on: „Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: Pójdziemy do domu Pana”. Co chce on wyrazić przez tę radość i to szczęście? Zamierza on mówić o domu chwały, gdzie jest tylko radość, błogość, jedność, doskonały pokój.
(…) Święci w niebie nie posiadają już pokuty, bo posiadają zapłatę obiecaną przez Pana naszego Jezusa Chrystusa w ośmiu błogosławieństwach, a zwłaszcza w błogosławieństwie dziewiątym. Rzadko się je wymienia, a zastaję je w Ewangelii jutrzejszej. Chrystus mówi: „Błogosławieni są ci, którym ludzie będa złorzeczyć i których będą prześladować z powodu Mnie”. Odnosi się to do męczenników, lecz mówiłam wam kiedyś, Siostry, że chociaz nie ma już tyranów, którzy stwarzają męczenników, to jednak Kościół w doczesności nie jest pozbawiony tej pięknej ozdoby. Bóg chce mieć męczenników wwnętrznych i ukrytych. Dlatego pozwala znęcać sie szatanom nad duszami przez różne pokusy. bywają one często trudniejsze do przetrzymania i długotrwalsze niż męczeństwo wielu świętych, którzy cierpieli tylko przez pewien przeciąg czasu. (…)

(…) Na mocy zjednoczenia osobowego Jezus Chrystus posiada Bóstwo w pełni i z niego, jako ze źródła, wypływa cała świętość. Wszyscy Święci w niej partycypują, choć jedni w mniejszym, a drudzy w większym stopniu. O, Siostry, jak bardzo Jezus Chrystus jest godny umiłowania, jak bardzo jest godny uwielbienia! O, jak bardzo jesteśmy wobec Niego zobowiązane! Nie zajmujmy się niczym innym! i niech to będzie naszym szczęściem na ziemi, jak jest szczęściem Świętych w niebie. (…)

Do świętości powołani sa wszyscy chrześcijanie, ale szczególnie dusze Bogu poświęcone. Wsłuchajcie sie uważnie w te słowa, z którymi Bóg do was sie zwraca: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty” (Kpł 11, 44). Czym jest łaska uświęcenia? Jest trudzeniem się nad świętością. Czym jest świętość czyli oderwanie? Od czego mamy sie odrywać? Od wszystkiego, co od nas pochodzi. Mamy sie oderwać od każdego grzechu, nie tylko od grzechów ciężkich, ale nawet od najmniejszych dobrowolnych grzechów powszednich, a nawet od pierwszych poruszeń z obawy, abyśmy przy następnych poruszeniach nie popadły w niedoskonałość.

Uroczystość dzisiejsza jest uroczystością świętości Boga w świętych. Powinszujmy im ich szczęścia i cieszmy się nim.

Chodźcie w obecności Boga – ona odsłoni wam to wszystko, co sprzeciwia się świętości Boga w was. Zapytajcie Świętych o to, dzięki czemu stali się świętymi, o drogę, która zaprowadziła ich do świętości. Odpowiedza wam, że doszli do niej przez śmierć, ofiare i oderwanie od wszystkiego co stworzone. Proście Ducha Świętego o udzielenie wam siły koniecznej do oderwania sie od wszystkiego. Zwracajcie sie również do waszej przemożnej Orędowniczki, Najświętszej Matki Boga. Należycie do Niej z wyjątkowego tytułu, ponieważ Instytut jest Jej własnością. Posiada Ona pełnie świętości, bo Anioł pozdrawiając Ją oznajmił Jej, że jest pełna łaski. Proście Ją, aby dała wam udział w Boskiej świętości. Adorujcie te swiętość we wszystkich Świętych. Pozostawcie tej Boskiej świętości swobode działania w sobie, a ona was przebóstwi.