Z pism M. Mechtyldy - Adwent

Uważam, że dla dobrego spędzenia świętego czasu adwentu potrzebne są trzy rzeczy. Po pierwsze: przestrzegajmy głębokiego, wewnętrznego i zewnętrznego milczenia, aby uczcić milczenie Boskiego Słowa w łonie Jego Najświętszej Matki. Po drugie: zachowajmy samotność i oddalenie od stworzeń w hołdzie dla samotności Boskiego Słowa w łonie Matki Najświętszej. Po trzecie: uwielbienie niewoli, jak Słowo to uzależnia się i podporządkowuje Najświętszej Dziewicy; dusza musi trwać jak niewolnica wobec praw woli Bożej. Musi być podporządkowana jej miłującemu, choć krzyżującemu kierownictwu. Nie wolno jej zastanawiać się nad sobą, aby poznać swój stan i dowiedzieć się, czy podoba się Bogu i czy jest On zadowolony z naszej służby. Podążajmy zawsze własną drogą bez pewności, czy jesteśmy godne miłości czy nienawiści. Trwajmy poniżej Boga, czyli bądźmy zależne i uległe wobec każdego Jego kierownictwa i podporządkowane Mu.
Wydaje mi się, że są to najlepsze dyspozycje, jakie możemy mieć w tym świętym okresie. Dodajmy do tego wielką prostotę i ofiarę: dwie dyspozycje nierozdzielne z Jezusem Chrystusem od chwili Jego Wcielenia aż do śmierci. Są one konieczne dla zakonnicy Najświętszego Sakramentu, gdyż ma ona upodobnić się do Jezusa w tej tajemnicy, w której ponosi On w stopniu niedościgłym pięć poprzednich dyspozycji.
Chciałabym prosić Boga o jedno: o dokonanie się Jego zamiarów we mnie w sposób, jaki On raczy i o ponoszenie tego z uległością i zadowoleniem. A jeżeli następnie zechce On mieć mnie w upokorzeniu, jeżeli pokrzyżuje moje plany, jeżeli pozwoli na prześladowanie mnie, itd., to obym trwała w głębi pokoju wewnętrznego, zupełnie posłuszna Jego Boskim zrządzeniom i we wszystkim wyłącznie spragniona Jego upodobania. Wydaje mi się, że tego mamy życzyć sobie na tym świecie.

Pragnęłabym, abyśmy poddały się bezwzględnie kierownictwu Najświętszej Matki Boga. Ponieważ dała ona światu Jezusa Chrystusa, ona również ma Go zrodzić w naszych sercach i o to mamy ją wciąż prosić. Okres adwentu musi być poświęcony adoracji Boga Wcielonego w świętym łonie Maryi. Jej przeczyste serce służyło za ołtarz Boskiemu Słowu, aby składało się Ono w ustawicznej ofierze ku chwale Boga Ojca. Tam również mamy siebie zatracić i obrócić wniwecz w hołdzie dla Jezusa Hostii i w zjednoczeniu z Nim. Pragnijmy gorąco, aby nastało dla nas to Królestwo Boże, które święci Patriarchowie oznajmiali na czas narodzin Jezusa, czyli Królestwo Jego Ojca, chociaż wygląda On na Dziecko wyniszczone, ubogie, słabe, itd. Błagajmy więc bez przerwy Jego Królestwo i często powtarzajmy: „Przyjdź Królestwo Twoje”. Starajmy się usilnie o zaprowadzenie panowania Jezusa w naszych sercach i dlatego same się wyniszczajmy. Tylko w ten sposób stanie się On jedynym Dziedzicem naszych serc. Jest to obowiązek zakonnicy Najświętszego Sakramentu.

Adoracja poddaństwa Boga – Człowieka w łonie Najświętszej Dziewicy wymaga wielkiej prostoty i uległości. Jest On w tym łonie tak dalece podporządkowany swej Najświętszej Matce, że tylko przez nią wykonuje wszystkie poruszenia. Czymś niepojętym jest widok Boga w takiej zależności i to z miłości do nas i w tym celu, aby służyć nam za wzór w świętym zakonie, w miejscu świętym w samym sobie, choć nie jest ono świętym w tych wszystkich, dla których jest ono pomieszczeniem. Zakon jest miejscem bardzo świętym, ponieważ jednoczy nas z Bogiem i wprowadza we wszystkie stany Jezusa. Naszej dobrej matce, świętemu zakonowi, winnyśmy przede wszystkim taką samą uległość, jaką Jezus okazywał swej godnej umiłowania Matce w jej świętym łonie. Pozwólmy mu (zakonowi) nosić nas w sobie, rządzić nami bez oporu i powodować się wyłącznie jego świętą wolą. Ta praktyka przygotuje nas najlepiej do narodzenia się w nas Jezusa, bo On upodobał sobie wyłącznie prostych i pokornych. Tylko pycha przeszkadza założeniu w nas Jego Królestwa, a jeżeli nie usiłujemy jej wytępić, nigdy nie dojdziemy do zjednoczenia z Bogiem.