Jak został wykryty podstęp króla Totili

1. Było to w czasach Go­tów. Ich król, Toti­la, posłyszał, że święty mąż ob­da­rzony jest duchem proroczym. Udał się zatem do je­go klasztoru, a zatrzymawszy się w pobliżu kazał do­nieść o swoim przybyciu. Wkrótce też zapro­szono go, by przyszedł do klasztoru. Totila jednak, będąc nie­dowiarkiem, postanowił wy­próbować, czy rze­czy­wiś­cie mąż Boży ma du­cha proroczego. Jednemu ze swo­ich gierm­ków, imieniem Riggo, dał własne buty i po­lecił włożyć szaty królewskie, po czym kazał mu wy­stąpić przed mężem Bożym w roli króla. Ja­ko es­kor­tę dodał mu też trzech swoich naj­bliższych towarzyszy, Wul­te­ry­ka, Ruderyka i Bli­dyna, którzy zazwyczaj wszędzie przy nim byli. Mieli oni kroczyć przy boku Riggona, by tym łatwiej uszedł on w oczach Benedykta za sa­me­go Totilę. Dodano mu zresztą jeszcze liczniejszą świ­tę, sługi i giermków, aby zarów­no widok tylu lu­dzi jak i szaty purpurowe nie pozwoliły nikomu wąt­pić, że jest to król we własnej osobie.

2. Kiedy Riggo, we wspaniałych szatach, i w oto­cze­niu licznej świty wchodził do klasz­toru, mąż Boży siedział dość daleko. Widząc go nad­cho­dzą­ce­go, gdy znalazł się już w zasię­gu głosu, zakrzyknął: „Zdej­mij, synu, zdejmij to, co nosisz! To nie jest two­je”. Riggo padł zaraz na ziemię, przerażony, że oś­mie­lił się zadrwić z takiego męża. I wszyscy, którzy z nim razem przyszli, rzucili się na ziemię. A wstaw­szy, nie ośmielili się do niego podejść, lecz powrócili do swego króla i pełni lęku do­nieś­li mu, jak szybko zos­tali wykryci.

 

O przepowiedni udzielonej królowi Totili i tej, jaką otrzymał biskup Kanuzjum

 

1. Wówczas sam Totila przyszedł do męża Bożego. A uj­rzawszy z daleka Benedykta sie­dzą­cego, nie od­wa­żył się podejść, lecz od razu padł przed nim na zie­mię. Mąż Boży dwa i trzy razy rzekł mu: „Wstań”, lecz Totila nie śmiał się podnieść, a wtedy Be­nedykt, sługa Jezusa Chrystusa, sam raczył zbliżyć się do leżącego w prochu króla. Podniósł go z ziemi, zga­nił jego postępowanie i w niewielu słowach prze­po­wiedział mu wszystko, co miało go spotkać. „Wie­le złego czynisz”, rzekł mu; „wie­le złego uczyniłeś. Skończ już wreszcie z niego­dziwością! Owszem wej­dziesz do Rzymu, prze­prawisz się przez morze, przez dzie­więć lat będziesz panować, a dziesiątego um­rzesz”.

2. Usłyszawszy te słowa, król, napełniony wielką bojaźnią, po­prosił Benedykta o modlit­wę, po czym odszedł. I od tego czasu był już mniej okrutny. A wkrótce po­tem wszedł do Rzymu i następnie przeprawił się na Sy­cylię. W dziesiątym zaś roku swego panowania z wy­roku wszechmogącego Boga utracił króles­two ra­zem z życiem.

3. Biskup kościoła w Kanuzjum miał zwy­czaj od­wie­dzać tegoż męża Bożego, a Benedykt kochał go bar­dzo doceniając zasługi jego życia. Pewnego dnia roz­mawiali razem o najeździe króla Totili i o upadku Rzy­mu, a biskup po­wiedział: „Król Totila zburzy to mias­to i nigdy już nie będzie zamieszkane”. Na co mąż Boży mu odpowiedział: „To nie barbarzyńcy przy­niosą Rzymowi zagładę. Będą wstrząsać nim bu­rze, huragany, trzęsienia ziemi, aż w końcu sam się za­wali”. Ta tajemnicza przepowiednia jest dziś dla nas jaśniejsza od słońca, gdy widzimy zburzone mu­ry tego miasta, rozpada­jące się domy, kościoły znisz­czo­ne przez burze, budynki nadwątlone wiekiem i roz­sypujące się w ruiny.

4. Honorat, jego uczeń, który mi tę historię opowiedział, mówił wprawdzie, że nie sły­szał jej nigdy z ust samego Benedykta, a prze­ka­za­li mu ją tylko inni bracia.

 

Jak pewien duchowny został uwolniony od szatana

 

1. W tym samym czasie pewien nie mający święceń du­chowny kościoła w Akwinum był bardzo dręczony przez szatana. Jego biskup, czcigodny mąż, Kon­stan­c­jusz, wyprawił go w pielgrzymkę do wielu grobów mę­czenników w nadziei, że odzyska dzięki nim zdro­wie. Święci męczennicy nie wysłuchali jednak jego mo­dlitwy, aby tym bardziej stało się jasne, jak wiel­ką łaską obdarzony jest Benedykt. Wresz­cie za­pro­wa­dzono go do sługi wszechmogącego Boga, Be­ne­dyk­ta, który pomodlił się z głębi serca do Pana Je­zu­sa Chrystusa i natych­miast wypędził odwiecznego wro­ga z opętane­go. Uzdrowionemu zaś dał takie po­le­cenie: „Idź i odtąd nie jedz więcej mięsa. Nigdy tak­że nie waż się przyjąć święceń kapłańskich. W dniu zaś, w którym byś się ośmielił przyjąć świę­ce­nia, zaraz wpadniesz z powrotem pod władzę sza­ta­na”.

2. Odszedł zatem ów duchowny uzdrowio­ny, a po­nie­waż niedawne cierpienie pozosta­wia zazwyczaj lęk w duszy, przestrzegał przez czas jakiś poleceń mę­ża Bożego. Kiedy jednak po długich latach wi­dział, jak wielu starszych od niego odchodzi już z te­go świata, a wyprze­dzają go młodsi, którzy otrzymali świę­cenia, zlekceważył sobie słowa męża Bożego tak, jakby już zdążył zapomnieć, i sam przyjął świę­ce­nia kapłańskie. A diabeł, który go ongiś opuścił, wkrót­ce znowu opanował i tak długo dręczył, aż w koń­cu życia pozbawił.

3. Piotr: Wydaje mi się, że ów mąż Boży przeniknął na­wet boskie tajemnice, skoro pojął, że ów du­cho­w­ny dlatego został diabłu wydany, by nie ośmielił się przy­jąć święceń.
Grzegorz: Dlaczegóż by nie miał znać ta­jemnic Bo­żych, jeśli zachowywał Boże przyka­zania? Na­pi­sa­ne jest przecież: Ten, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem.

4. Piotr: Jeśli jest z Panem jednym duchem ten, kto z Pa­nem się łączy, co znaczy owe inne powiedzenie te­go samego wielkiego Apostoła: Kto poznał myśl Pa­na, albo kto był Jego do­radcą? Wy­glą­da mi to bowiem na sprzecz­ność, żeby można by­ło nie znać myśli Pana, a zarazem być z Nim jed­nym.

5. Grzegorz: Święci, jeśli są rzeczywiście zjed­no­cze­ni z Bogiem, znają myśli Pana. Tenże Apostoł mówi rów­­nież: Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeśli nie duch który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Bos­­kie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. A chcąc pokazać, że zna to, co Boskie, zaraz do­da­je: Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Du­cha, który jest z Boga. I mówi tam jesz­cze: Czego ani oko nie widziało, ani ucho nie sły­szało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, co przy­gotował Bóg tym, którzy Go miłują; nam zaś ob­ja­wił przez Ducha swojego.

6. Piotr: Jeśli zatem Duch Boży objawił Apo­s­tołowi ta­jemnice Boga, jak to się dzieje, że przed słowami, któ­re dopiero co przytoczy­łem, mówi on także: O głę­bokości bogactw, mą­drości i wiedzy Boga! Jak­że niezbadane Jego wyroki i nie do wyśledzenia Je­go dro­gi!. A gdy to mówię, nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie: Prorok Dawid woła bo­wiem do Pana: Głosiłem swoimi wargami wszystkie wy­roki ust Twoich. A ponieważ głosić to więcej niż znać, dlaczego Paweł stwier­dza, iż nie­zba­da­ne są wyroki Boże, podczas gdy Dawid oświad­cza, że je nie tylko zna, lecz nawet wargami swymi gło­si?

7. Grzegorz: Na oba te pytania już ci przed­tem od­po­wiedziałem mówiąc krótko, że święci, jeśli są zjed­noczeni z Bogiem, myśli Boże zna­ją. Wszyscy bo­wiem, którzy oddali się Panu i za Nim idą, przez to od­danie właśnie są rze­czy­wiście z Panem, lecz za­ra­zem obcią­żeni brze­mieniem zniszczalnego ciała, jeszcze z Nim nie są. Znają więc tajemne wyroki Bo­że, bo są z Nim zjednoczeni; nie znają ich, bo są z dala. A po­nieważ nie przeniknęli jesz­cze ta­jemnic w spo­sób doskonały, stwierdzają, że wy­roki Jego są nie­zba­da­ne. Ale jednoczą się z Nim duchem a przez to zjed­noczenie pojmu­ją słowa Pisma Świętego i to sam Pan mówi im w ukryciu, dlatego też i znają to i mo­gą głosić. Tak więc nie znają spraw, o których Bóg mil­czy, znają natomiast te, o których im mówi.

8. Toteż i pro­rok Dawid powiedział wpraw­dzie: Głosiłem swo­imi wargami wszystkie wyroki, lecz zaraz do­dał: ust Twoich, jakby chciał, żeby wszyscy zro­zu­mie­li: Te tylko wy­roki mogłem i poznać i głosić, któ­reś Ty mi wyjawił, te zaś, o których sam nic nie mó­wisz, są całkiem niedostępne naszym myślom. Pro­rok i Apostoł zgadzają się zatem ze sobą: nie­zba­da­ne są wyroki Boże, lecz wargi ludzkie mogą głosić to, co wyjdzie z ust Jego, bo czło­wiek jest w stanie poz­nać wszystko, co Bóg mu objawi, nie przeniknie jed­nak nic z tego, co On ukrywa.

9. Piotr: W odpowiedzi na moją małą wąt­pliwość wy­jaśniłeś całą rzecz w sposób przeko­nywujący. Ale jeś­li możesz jeszcze coś więcej powiedzieć o świę­toś­ci tego męża, proszę cię, mów dalej.

WsteczII księga Dialogów DalejII księga Dialogów