Jak Benedykt ujrzał duszę swojej siostry opuszczającą ciało

1. Grzegorz: Nazajutrz święta kobieta po­wróciła do sie­bie, mąż zaś Boży poszedł do klasztoru. A oto trzy dni później, gdy znajdo­wał się w swej celi, pod­niósł oczy ku niebu i zobaczył, jak dusza jego siostry opuś­ciwszy ciało w postaci gołębicy ulatuje w głę­bi­ny niebieskie. Radując się wraz z nią tak wielką jej chwa­łą złożył dzięki Bogu śpiewając hymny i psalmy po­chwalne, po czym oznajmił bra­ciom o jej śmierci.

2. Po­słał ich też zaraz po ciało Scholastyki, by przy­nieś­li je do klasztoru i pochowali w grobowcu, który dla siebie samego przygoto­wał. Podobnie więc jak du­chem byli zawsze jednym w Bogu, tak i grób ciał ich nie rozłą­czył.

 

Jak Benedykt zobaczył cały świat w jednym promieniu światła

 

1. Kiedy indziej znowu diakon Serwandus, opat kla­sz­toru zbudowanego ongiś w Kam­panii przez pa­try­cju­sza Liberiusza, przybył zgodnie z utartym już zwy­czajem odwiedzić Bożego męża. Często zresztą za­chodził do klasztoru Benedykta, a ponieważ sam tak­że pełen był łaski i mądrości Bożej, obaj wy­mie­nia­li ze sobą słowa życia, i nie mogąc jeszcze cie­szyć się w sposób doskonały pokarmem niebieskiej oj­czyzny, przynajmniej smak jego odnajdywali we wspó­lnej tęsknocie.

2. Gdy nadchodziła już godzina spo­czynku, czcigodny Benedykt zamykał się na gór­nym piętrze swojej wieży, a diakon Serwandus na pięt­rze dolnym. Oba piętra połączone były schodami, przed wieżą zaś znajdowało się obszerniejsze po­miesz­czenie, w którym spali uczniowie obu Ojców. Gdy bracia jeszcze spali, mąż Boży Benedykt już czu­wał wyprzedzając po­rę nocnej modlitwy. Stojąc przy oknie modlił się do Boga wszechmogącego, gdy nag­le, późną nocą, ujrzał światło, które rozlewając się z gó­ry przepłoszyło nocne mroki i takim blas­kiem jaśniało, że dzień by zbladł przy nim, choć ono lśni­ło wśród ciemności.

3. A gdy na nie patrzył, wy­da­rzy­ło się coś bardzo dziwnego: jak sam później opowia­dał, cały świat ukazał się jego oczom jakby sku­pio­ny w jednym promieniu słońca. Utkwiwszy oczy w tym jaśniejącym świetle, zobaczył czci­godny Oj­ciec duszę Germana, biskupa kapu­ań­skiego, którą anio­łowie nieśli do nieba w og­nis­tej kuli.

4. A ponieważ chciał mieć jakiegoś świadka tego cudu, aż trzy­krot­nie zawołał bardzo głoś­no po imieniu diakona Ser­wan­dusa. Gdy zaś ten, zaniepokojony tak nie­zwy­k­łym krzykiem świętego męża, wszedł na górę i spoj­rzał, zobaczył jeszcze trochę tego światła. Zdumiał się bardzo patrząc na cud taki, a wówczas mąż Boży opo­wiedział mu po kolei wszystko, co zaszło. Nas­tę­p­nie bez zwłoki polecił powie­dzieć Teopropusowi, czło­wiekowi wielce poboż­nemu, który mieszkał w mias­teczku Kasinum, aby jeszcze tej samej nocy pos­łał kogoś do Kapui, wypytał, co słychać u bis­ku­pa Germa­na i zawiadomił o tym klasztor. Polecenie zos­tało spełnione, a posłaniec Teopropusa zastał wie­leb­nego biskupa Germana już na marach. Pytając o szcze­góły dowiedział się, że umarł on w tej właś­nie chwili, w której mąż Boży widział go wstę­pu­ją­ce­go do nieba.

5. Piotr: Historia to przedziwna i naprawdę zdu­mie­wa­jąca! Ale tego, coś powiedział, że oczom Be­ne­dyk­ta ukazał się cały świat jakby skupiony w jednym pro­mieniu słońca, nie mo­gę sobie w ogóle wy­o­bra­zić, gdyż niczego podobnego nigdy nie do­świad­czy­łem. Jak to jest możliwe, żeby jeden człowiek zo­ba­czył świat cały?

6. Grzegorz: Zapamiętaj, Piotrze, co mówię: dla du­szy, która widzi Stwórcę, ciasne jest całe stworzenie. Choć­by tylko niewiele dojrzał człowiek ze światła Stwór­cy, wszystko, co stworzone staje się dla niego ma­łe, gdyż świat­ło wewnętrznej kontemplacji po­głę­bia pojem­ność duszy, która tak rozrasta się w Bogu, że wyższa jest od świata. Dusza człowieka wi­dzą­ce­go Boga jest nawet sama ponad sobą. A por­wa­na po­nad siebie w świetle Bożym, we­wnę­trznie się roz­sze­rza i patrząc na siebie samą z wysoka pojmuje, jak ogra­niczone jest to, cze­go na ziemi pojąć nie mogła. Otóż ów mąż świę­ty nie widziałby ani kuli ognistej, ani anio­łów wznoszących się do nieba; gdyby nie oglą­dał ich w świetle Boga. Cóż więc dziwne­go, że uj­rzał cały świat przed sobą, skoro w świetle pło­ną­cym w jego sercu wyniesiony był poza granice świa­ta?

7. Jeśli mówimy, że świat ukazał się jego oczom w jed­nym promieniu, nie znaczy to wcale, że się skur­czyły niebo i ziemia, lecz że rozszerzyła się du­sza patrzącego. Porwany w Boga, mógł bez trudności wi­dzieć wszystko, co jest poniżej Boga. W chwili, kie­dy cudowne światło zabłysło oczom jego ciała, ser­ce mu zalało światło wewnętrzne, które porwało je­go duszę w Boga pokazując zarazem, jak ogra­ni­czo­ne jest wszystko, co Bogiem nie jest.

8. Piotr: Dobrze dla mnie się stało, że nie mogłem zro­zumieć tego, co mówiłeś, bo wykład twój był tym jaś­niejszy, im większe miałem trudności w poj­mo­wa­niu. Teraz jednak, gdy wszystko już mi dokładnie wy­tłumaczyłeś, wróć, proszę, znowu do twego opo­wia­dania.

WsteczII księga Dialogów DalejII księga Dialogów