Matka Mechtylda od Najśw. Sakramentu (Katarzyna de Bar) 1614–1698

mechtyldaKatarzyna de Bar urodziła się 31 grudnia 1614 r. w Saint-Dié w Lotaryngii – wówczas niezależnym księstwie. Jeszcze tego samego dnia została ochrzczona. Nie była święta już od kołyski, niemniej jej świadomość całkowitej przynależności do Boga i pragnienie poświęcenia się Mu w życiu zakonnym datują się od najwcześniejszego dzieciństwa. Aby to niesforne i uparte dziecko zrezygnowało ze swych kaprysów, trzeba było posłużyć się magiczną formułką: „Jeśli tak będziesz postępować, nigdy nie zostaniesz zakonnicą!” Skutkowało natychmiast!

Do komunii św. przystąpiła mając lat 9, a więc wcześniej niż to wówczas było przyjęte. Rodzice zatroszczyli się nie tylko o rozwój pobożności Kasi, ale także zapewnili jej solidne, jak na owe czasy, wykształcenie. Ona sama jednak nawet swój autentyczny zapał do nauki podporządkowywała życiu modlitwy. Przedwczesna śmierć matki utrudniła jej realizację powołania – owdowiały ojciec nie chciał zgodzić się na rozstanie z córką – w końcu jednak udało jej się pokonać jego opór.

 

ANUNCJATKA

 

W listopadzie 1631 r., mając lat 17, wstępuje do anuncjatek w Bruyères. Później powie, że „chciała być zakonnicą – i nic więcej”, wybór zakonu pozostawiła więc ojcu, dla którego oczywiście głównym kryterium była odległość klasztoru od domu rodzinnego. Katarzyna jest jednak szczęśliwa: odpowiada jej maryjny charakter tego zgromadzenia, niedawno przybyłego z Francji, cieszy się spełnieniem swych pragnień. Po dwóch miesiącach otrzymuje habit i przyjmuje imię: Katarzyna od św. Jana Ewangelisty. Profesję składa w 1633 r., a w dwa lata później stoi już na czele swojej wspólnoty.

Przełożeństwo jej przypada na bardzo trudny czas wojny trzydziestoletniej. Lotaryngię zalewają wojska szwedzkie. Dwudziestoletnia przełożona musi podejmować trudne i odpowiedzialne decyzje, od których zależy bezpieczeństwo i życie powierzonych jej pieczy zakonnic. W maju 1635 r. na wieść o szybko zbliżających się Szwedach, anuncjatki ratują się ucieczką. Z klasztoru w Bruyères pozostaną już wkrótce tylko zgliszcza. Dla m. Katarzyny od św. Jana i jej wspólnoty rozpoczyna się trzyletni okres tułaczki: Saint-Dié, Badonvillers, Épinal, Commercy, znów Épinal, Saint-Dié. Ucieczka przed żołnierzami, skrajne ubóstwo, głód, nieudane próby osiedlenia się gdzieś na stałe, wreszcie zaraza, na którą umiera większość sióstr. Pod koniec 1637 r. zostało już tylko 5 zakonnic a m. Katarzyna jest już u kresu sił. Jest wyczerpana fizycznie, przeżywa też ogromne trudności wewnętrzne: ogarnia ją zniechęcenie, pokusy przeciw wierze. Na początku wojny musiała uciekać w męskim przebraniu przed dawnym odrzuconym pretendentem do jej ręki, później niebezpieczeństwo pojawiło się z najmniej oczekiwanej strony – od jednego z przełożonych, który miał ją otoczyć opieką. Spowiednik doradza jej zmianę zakonu, co spotyka się z pragnieniami m. Katarzyny, która już od pewnego czasu myśli o klasztorze surowszym, o ściślejszej klauzurze. Jednak sprawa nie jest prosta: m. Katarzyna nie wie dokładnie, dokąd Bóg ją wzywa, a jako przełożona nie może nagle opuścić swojej wspólnoty. Modli się więc i czeka.

 

BENEDYKTYNKA

 

W maju 1638 r. anuncjatki znajdują schronienie w klasztorze benedyktynek w Rambervillers. Chrystocentryzm Reguły św. Benedykta urzeka m. Katarzynę, która stopniowo nabiera pewności, że znalazła wreszcie swoje miejsce. Wkrótce też przeorysza benedyktynek sama proponuje jej przejście do jej wspólnoty. Konsultacje z o. Antonim de l’Escale, wizytatorem Kongregacji św. Wanna, do której należał klasztor w Rambervillers, oraz formalności prawne ciągnęły się przez wiele miesięcy. Wreszcie, po zabezpieczeniu losu pozostających pod jej opieką anuncjatek, 2 lipca 1639r. Katarzyna rozpoczyna swój drugi nowicjat, przyjmując imię Mechtylda, do którego potem doda tajemnicę: „od Najświętszego Sakramentu”. W rok później, 11 lipca 1640 r. składa profesję.

Nie dane jej było jednak cieszyć się spokojnym życiem monastycznym w zaciszu klauzury. Nowa wojna sprawiła, że klasztor w Rambervillers, i tak już ubogi, popadł w taką nędzę, iż nie był w stanie wyżywić wszystkich mniszek. W tej sytuacji wikariusz generalny diecezji Toul polecił, aby część wspólnoty poszukała schronienia w innym mieście. We wrześniu 1640 r. część sióstr, a wśród nich m. Mechtylda, przenosi się do Saint-Mihiel. Lecz sytuacja materialna nie jest tam jednak lepsza niż w Rambervillers: w całej Lotaryngii ludzie umierają z głodu. W skrajnym ubóstwie zastaje tę gorliwą wspólnotę wysłannik św. Wincentego a Paulo – ks. Guérin. Przejęty jej losem, po powrocie do Paryża usiłuje nakłonić Marię de Beauvillers, ksienię słynnego opactwa na Montmartre, do udzielenia schronienia mniszkom z Saint-Mihiel. Trzeba było jednak nadprzyrodzonej interwencji, aby ksieni przystała na tę propozycję. Ostatecznie zgodziła się przyjąć m. Mechtyldę z jedną towarzyszką. Obie mniszki wyruszają w drogę i 28 sierpnia 1641 przybywają do Paryża. Noc spędzają u św. Ludwiki de Marillac, a następnego dnia ks. Guérin przedstawia je św. Wincentemu a Paulo.

„Jeśli istnieje raj na ziemi, to jest nim Montmartre” – pisze m. Mechtylda do swej dawnej mistrzyni nowicjatu, m. Benedykty od Męki Pańskiej. Myśli jednak nieustannie o swych siostrach, które wciąż cierpią niedostatek w Saint-Mihiel. Widząc jej strapienie, ksieni de Beauvillers, zupełnie już przekonana do lotaryńskich mniszek, pomaga znaleźć opactwa, które przygarną pozostałe siostry.

W sierpniu 1643, po rocznym pobycie, m. Mechtylda opuszcza Montmartre: na polecenie swej przeoryszy udaje się do Caen, gdzie jedna z jej współsióstr, przebywająca tymczasowo w opactwie Św. Trójcy, ciężko zachorowała. Podczas tej wyprawy okazuje się, że ta uboga, bezdomna mniszka stała się już sławna – ksienie wielkich opactw, w których zatrzymuje się po drodze, dosłownie wyrywają ją sobie, chcąc powierzyć jej duchową opiekę nad swymi zakonnicami. Ona jednak nie przyjmuje tych propozycji – zbyt kocha swą wspólnotę z Rambervillers. Zresztą drugim celem jej podróży jest właśnie obejrzenie miejsca, które ofiarowywano siostrom jako hospicjum (tymczasowy klasztor), gdzie mogłyby znów się zgromadzić. Tu czeka ją rozczarowanie: dom okazał się niezdatny do zamieszkania. Mimo to, dzięki nawiązanym znajomościom z cystersem, o. Ludwikiem Quinetem, opatem Barbery, a zwłaszcza z Janem de Berniéres-Louvigny, z którym połączy ją serdeczna długoletnia przyjaźń, udaje się urządzić prowizoryczny klasztorek w Barbery. S. Mechtylda spędzi tam około 8 miesięcy. Poznaje św. Jana Eudes i Marię des Vallées, nawiązuje kontakty z Towarzystwem Najśw. Sakramentu.

W czerwcu 1643 r. spotykamy ją znów w Paryżu, gdzie rodzina jednej z zaprzyjaźnionych mniszek z Montmartre ofiarowała rozproszonej wspólnocie dom na przedmieściu, w Saint-Maur-des-Fossés. Siostry mogą wreszcie zebrać się pod jednym dachem i rozpocząć regularne życie monastyczne. Wtedy właśnie s. Mechtylda poznaje o. Chryzostoma z Saint-Lô T.O.R. (Regularny Trzeci Zakon św. Franciszka) i powierza się jego kierownictwu. Od tego czasu datuje się także jej znajomość z Henrykiem de Boudon, późniejszym archidiakonem w Evreux, jeszcze jedną wybitną postacią XVII-wiecznej Francji. O. Chryzostom twierdził, że „znajduje więcej życia duchowego w małym hospicjum w Saint-Maur niż w całym Paryżu”. Dla Boudona zaś dzień, w którym poznał m. Mechtyldę „był jednym z tych dni, które Pan uczynił”: „Widziałem ją tak pełną Boga”. Po śmierci o. Chryzostoma przewodnikiem na drodze życia duchowego będzie dla m. Mechtyldy Jan de Bernières – człowiek świecki.


DALEJŻywot Matki Mechtyldy