(…) Chcę was zachęcić do radości z faktu, że jesteście córkami tak świętego Ojca [św. Benedykta]. Nie uchybiając żadnemu świętemu, mogę chyba powiedzieć, że on jest największym świętym w niebie — z wyjątkiem św. Józefa, któremu przypadło tam miejsce zupełnie niezwykłe. Wielka to łaska posiadać tak świętego Ojca. Ponieważ zaś ojcowie prawdziwie kochający swoje dzieci cieszą się ich szczęściem i starają się jak mogą, aby je im zapewnić, nie wolno nam wątpić, że nasz wielki święty darzy swoje dzieci szczególnymi względami.

Przy okazji powiem wam, że jesteśmy ostatnimi co do czasu, które otrzymały to, co najwspanialsze w naszym zakonie. Tak, mam na myśli nieustającą adorację. Wszak stanowi ona wewnętrzną Laus perennis (nieustające wychwalanie Boga). W początkach zakonu istniała zewnętrznie i dobrze by było, gdyby jeszcze trwała; my jednak utrzymujemy ją wewnętrznie, zmieniając się bez przerwy, dniem i nocą na adoracji. Wywiązujmy się zatem jak najlepiej z zadania, jakim obdarzyło nas serce naszego błogosławionego Ojca. Umierając płonął jak żertwa, aż gwałtowność ognia pozbawiła go życia. Te łaski nam przypadły w udziale. Musimy więc żyć w duchu świętości naszego Ojca. Przecież sam Bóg mówi do nas: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 11,44). Czy nie doświadczamy w sobie tej łaski, szepczącej nam bez ustanku te same słowa: „Bądźcie święte, ponieważ ja jestem święty”?
CC 56 (3129)