Z pism Matki Mechtyldy

ZAMIESZKANIE TRÓJCY ŚWIĘTEJ W DUSZY — ŻYCIE WEWNĘTRZNE

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (E.S.B., s. 138):
Trzeba, abyś utwierdziła w sobie wiarę w obecnego w tobie Boga… Aby w to wierzyć, nie jest wcale potrzebna wyobraźnia. Wystarczy prosty, stale odnawiany akt wiary.

Z listu do księżnej Orleańskiej (L.I., s. 39):
Wiemy przez wiarę, że serce chrześcijanina jest świątynią Boga Żywego. Zapewnia nas o tym Apostoł (por. 1Kor 3,16), a Kościół uczy nas, że ta wewnętrzna świątynia została przy chrzcie oddana i konsekrowana przez Jezusa Chrystusa Trójcy Świętej, i że trzy Osoby Boskie: Ojciec, Syn i Duch Święty nieustannie w niej przebywają i nie opuszczają jej nigdy, cokolwiek miałoby się w życiu wydarzyć. Ponieważ jest to prawda wiary, mamy skupić się wewnętrznie, aby uwielbiać w sobie dostojną Trójcę, zanosić Jej nasze hołdy i ofiary. Najdoskonalszą z nich jest ustawiczne całopalenie ku Jej chwale przez Jezusa Chrystusa, który odda nas swojemu Ojcu. Pierwszą myślą, jaka się nasuwa, jest godność naszej duszy i jej nieodwołalna przynależność do Trójcy Świętej. Drugą myślą będzie ta, że podobnie jak Trójca Święta jest zawsze w nas, my mamy być zawsze w Niej i zrealizować w sobie słowa Jezusa do Samarytanki, gdy oznajmił jej, że „nadszedł czas, aby Ojciec miał czcicieli, którzy uwielbialiby Go w duchu i w prawdzie” (J 4,23), już nie tylko w Jerozolimie, lecz wszędzie, a zwłaszcza w sobie samych. W duchu przez wiarę oraz w prawdzie, z głębi serca, przez miłość i głębokie, szczere wyniszczenie się przed tym Najwyższym Majestatem.

Z kapituły po Świętach Wielkanocnych (E.S.B., s. 177):
Trzeba, abyście stały się czujne i nauczyły się widzieć skarb, który posiadacie w waszym wnętrzu, a są to trzy Osoby Boskie. Ach, ten, kto rzeczywiście zajmuje się tą prawdą, nie będzie się rozpraszał tylu głupstwami. Zaklinam was, pracujcie nad tym, formujcie Jezusa w sobie, gdyż w godzinie śmierci, jeżeli nie będziecie Jezusem Chrystusem, Przedwieczny Ojciec nie pozna was i powie: Nescio vos — ,,Nie znam was“ (Mt 25,12).

Z kapituły (E.S.B., s. 107):
Gdyby się znało dobro otrzymywane przez duszę od Boga obecnego w niej, kiedy podejmuje wysiłki, aby przez wiarę trwać nieustannie w Jego obecności! Czuje się ona przeniknięta Bogiem w sposób niewyrażalny. Całe nasze zło polega na tym, że nie chcemy poddać się temu prawu miłości i prostego przylgnięcia do obecnego w nas Boga.

Z kapituły (E.S.B., s. 139):
Uczyńmy mały, pełen miłości i szacunku zwrot ku Trójcy Świętej, która w nas, w naszym wnętrzu jest tak obecna. Można niekiedy pozwolić rozszerzyć się sercu, adorując Ją i świadcząc tysiące dowodów poddania się, ufności, zawierzenia i w końcu tego wszystkiego, do czego Duch Święty was natchnie… A kiedy zabraknie wewnętrznego porywu, a wiara będzie bez oparcia, kiedy dusza stanie się jakby wyschnięta i odrzucona, trzeba, by jedynie przylgnęła z pokorną cierpliwością do wszystkich sposobów prowadzenia jej przez Boga.

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (E.S.B., s. 42):
Bóg nas podniósł do godności swoich dzieci: Dedit eis potestatem filios Dei fieri – dał im moc, aby się stali dziećmi Bożymi (J 1,12), lecz o tyle, o ile jesteśmy złączeni z Jezusem Chrystusem i przylgnęliśmy do Niego przez żywą wiarę, dzięki której mamy coś z Niego. Bóg wezwał nas, abyśmy żyli w Nim życiem świętym i błogosławionym, którym żyje On sam w sobie. Lecz my możemy w Nim żyć jedynie przez Jezusa Chrystusa i jako Jego członki.

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (E.S.B., s. 42):
Jezus Chrystus jest wszystkim, czego możemy oczekiwać od ogromnej miłości Boga, i wszystkim, czego Bóg oczekuje i wymaga od nas. Wszystko, czego możemy spodziewać się od Boga, wszystko to, co zawiera się w bezmiarze Jego miłości ku nam, to to, że będziemy przebóstwieni i staniemy się dziećmi Bożymi, żyjącymi Jego życiem, i że posiądziemy Jego Królestwo jako Jego dzieci i dziedzice. Wszystko to zawiera się w Jezusie Chrystusie, Jego Synu, a my możemy dojść do uczestnictwa w tym, pod warunkiem, że jesteśmy żywymi członkami Jezusa, włączonymi w Jego przebóstwione człowieczeństwo.

Z listu do matki Przeoryszy klasztoru w Toul, Zesłanie Ducha Świętego 1679 r. (L.I., s. 337):
Proszę Boskiego Parakleta, aby napełnił cię swym światłem i ogniem; niech w was wszystkich wznieci Boży pożar, by pochłonął wszystko to, co mogłoby się sprzeciwiać trzem rzeczom, którymi powinnyśmy żyć stale: po pierwsze — wpatrywać się w Jezusa; po drugie — jednoczyć się z Jezusem; po trzecie — działać w Jezusie. Proszę cię, abyś błagała o te trzy rzeczy Ducha Świętego dla mnie, dla siebie i dla wszystkich dusz, które są w naszym Instytucie.

Z listu do zakonnicy z klasztoru przy ul. Cassette (M.E., s. 115):
Tajemnica Wcielenia to misterium miłości. W Komunii Świętej osiąga swą pełnię i spełnienie.

Z konferencji o Ewangelii św. Łukasza 8, 5-15 (M.E., s. 87—88):
Jezus wyszedł z łona swej chwalebnej Matki, aby siebie samego zasiać w rolę Kościoła. Kościół otrzymuje moc zasiewania Chrystusa w Boskiej Eucharystii, a przez nią Chrystus zasiewa siebie samego w naszych sercach. Ewangelia święta mówi, że ziarno to słowo Boże, a słowo Boże jest Jego Słowem, Słowem, które stało się ciałem, aby zamieszkać między nimi (por. J 1,14). Poprzez Wcielenie przychodzi do nas, a przez Eucharystię zasiewa się w naszych duszach. Sam Jezus Chrystus jest tym tajemniczym ziarnem. Powinnyście więc starać się, aby je dobrze przyjąć na roli swego serca.

Z listu do księżnej Orleańskiej (L.I., s. 20—21):
Rozsmakuj się w łagodności Boga unicestwionego w dziewiczym łonie swej błogosławionej Matki. Trwaj u Jej stóp i nie opuszczaj Jej. Wejdź w usposobienie najświętszego Serca Maryi: w najgłębsze uniżenie wobec nieskończonej wielkości, zanurzonej w nicości i słabości natury ludzkiej i jakby w niej zagubionej; [bądź pełna] wdzięczności za Jego miłość, która doprowadziła Go do tego stanu, aby podnieść nas z naszej nędzy i otworzyć nam niebo; [niech przenika cię] czułość i miłość dla dobroci zapominającej o sobie samej, aby napełnić nas łaskami.

Konferencja w Wigilię Bożego Narodzenia (M.E., s. 117):
Nie powinnyśmy nigdy opuszczać Serca Jezusa — Hostii. To tam otrzymujemy łaski płynące z wszystkich tajemnic Jego życia, gdyż wszystkie one zawierają się w Najświętszym Sakramencie. Znajduję tu tajemnicę Narodzenia, mamy Obrzezanie, Epifanię, czyli Objawienie Jezusa Chrystusa… streszczając, mamy tu Jego Chrzest, życie ukryte i publiczne. Jednym słowem zawiera On wszystkie tajemnice. Najświętszy Sakrament jest tym, co Kościół święty ma najbardziej Boskiego.

Z konferencji (E.S.B., s. 41):
Trzeba wytrwałości, aby nie zrażać się trudnościami, które napotykamy. Jednym z największych sekretów życia duchowego, o którym nie należy zapominać, jest to, że Duch Święty prowadzi nas nie tylko łagodnie i czule poprzez światła, pociechy, łatwość w czynieniu dobra lecz także przez ciemności, brak zapału, smutki, bunt zmysłów i inne trudności wewnętrzne. Posunę się dalej: ta droga krzyżowa jest lepsza, pewniejsza i sprawia, że dusza szybciej dochodzi do świętej doskonałości.

Z konferencji, 11 maja 1695 r. (E.S.B., s. 169):
Kościół jest Ciałem Chrystusa, którego jesteśmy członkami (por. Ef 1,22-23; 1Kor 12,27). Przedwieczny Ojciec namaścił nas tym samym namaszczeniem co swego Syna, a nasz chrzest jest chrztem Jezusa. Przez chrzest umarłyśmy z Jezusem, przemieniłyśmy się w Niego w taki sposób, że nie powinno nas już być, lecz winniśmy być zanurzone i ukryte w Jezusie Chrystusie. Jeżeli wierzycie w to, nie powinnyście nigdy patrzeć na siebie wzajemnie po ludzku… Powinnyście widzieć w waszych siostrach Jezusa Chrystusa, patrzeć na nie jako na Jego oblubienice, w których ma On upodobanie; na przeznaczone do posiadania Go w chwale przez całą wieczność. Mając to wszystko na względzie miejcie dla siebie szacunek i miłość, a wtedy niczego nie będziecie widzieć w sposób jedynie naturalny.

Z konferencji, sobota I tygodnia Wielkiego Postu (M.E., s. 75):
Jezus mówi nam dziś na górze Tabor o swych cierpieniach przekraczających wszelkie wyobrażenia. Uczy nas, że trzeba cierpieć, zanim się wejdzie do chwały… I jeśli ukazuje jakieś odblaski tej chwały, to po to, by mówić o swoich cierpieniach.

Z listu na święto Ofiarowania Pańskiego (M.E., s. 63):
Powinnam ukazać ci nie tylko Jezusa Chrystusa ofiarowywanego jako żertwa za grzechy świata, lecz także skutki płynące z tego aktu. Dziś odprawił On swą „pierwszą Mszę Świętą“ w świątyni i nieskończenie przez tę ofiarę uwielbił Ojca. Jezus jest arcykapłanem według obrządku Melchizedeka. My również jesteśmy ofiarowani Ojcu przez Niego i z Nim — lub, lepiej to wyrażając, tworzymy z Nim tę samą hostię, będąc z Nim jedno, jak członki zjednoczone z głową. Wszystko to, co Jezus uczynił w tej godnej uwielbienia chwili, uczynił dla nas.

Z konferencji na Boże Ciało 1683 r. (M.E., s. 123):
O misterium godne uwielbienia, misterium niepojętej miłości! Jest to święto nad świętami, kiedy Bóg daje całego siebie, z wszystkimi swymi nieskończonymi doskonałościami, w sposób nadzwyczajny i przeobfity, według tego, ile włożyłyśmy troski, aby się do tego przygotować. Ośmielę się powiedzieć, że Bóg wszechmocny, tak jak jest Bogiem, nie mógł już nic więcej uczynić dla stworzeń… Nasz Pan we wszystkich swych godnych uwielbienia tajemnicach ma dwa cele: uwielbienie Ojca, a na drugim miejscu – zbawienie ludzi. Lecz w Eucharystii, ten Boży Oblubieniec naszych serc, zamknął się jedynie z miłości do swych stworzeń i pozostanie tam do końca wieków… Co może zrobić jeszcze? Sam Bóg przychodzi do najskrytszego miejsca naszych serc. Dlaczego? Aby nas przebóstwić i sprawić, byśmy się stały dzięki Jego łasce tym, kim On jest z natury (por. 2P 1,4). Czy można pragnąć czegoś większego, świętszego i bardziej boskiego?

Z konferencji po Świętach Wielkanocnych 1694 r. (M.E., s. 115 – 116):
Oto dokonały się wielkie tajemnice, którymi powinnyśmy być nadal całe przepełnione: ustanowienie Najświętszego Sakramentu, śmierć i Zmartwychwstanie naszego Pana. Dodajmy do tego Zwiastowanie, czyli Wcielenie. Sprawdźmy, czy uczestniczyłyśmy naprawdę w tych wielkich misteriach. Jeżeli umarłyśmy z Jezusem Chrystusem, z Nim również zmartwychwstaniemy (por. Rz 6,8). Każda tajemnica przynosi właściwą sobie łaskę, lecz wszystkie są zawarte w Najświętszym Sakramencie ołtarza. W każdej Komunii Świętej Jezus przychodzi, aby je w nas odnowić i dać nam udział w swym chwalebnym zmartwychwstaniu. Tajemnice Pana naszego są nam dane, abyśmy miały uczestnictwo w ich łasce i by dzięki ich działaniu życie nasze było zgodne z życiem naszego Pana… Gdyż jeśli jesteśmy z Nim i jeżeli jesteśmy współtowarzyszkami Jego cierpień, będziemy także uczestniczkami Jego chwały (por. Rz 8,17; RB Prolog,50).

Z kapituły na Boże Ciało (M.E., s. 108):
Wielkie misterium Eucharystii trwa nieprzerwanie. Nie przemija jak inne święta. Jezus jest zawsze gotowy dać wam dowody swej miłości: dziś, jutro, codziennie.

Z kapituły, piątek po Wielkanocy 1664 r. (E.S.B., s. 179):
Popatrzcie, moje Siostry, czy uczestniczyłyście w tajemnicy zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Najbardziej cenioną przeze mnie łaską z nią związaną jest pokój, który Chrystus przynosi Apostołom. Ewangeliści zauważają, że dał On im go trzy razy, a to pokazuje, że chciał, abyśmy żyły w pokoju z Bogiem, z bliźnimi i w pokoju z nami samymi.

Z konferencji, wtorek po Wielkanocy 1665 r. (E.S.B., s. 179):
Pragnijmy tego pokoju, który Jezus Chrystus dziś daje swoim Apostołom i który jest owocem Jego chwalebnego życia… Dając pokój duszy, Jezus udziela jej swego Ducha, daje jej swą miłość. Cudowną łaską jest posiadanie tego pokoju, uciszającego zgiełk naszego wnętrza, usuwającego bojaźń, utrzymującego duszę w prostym i pełnym miłości zawierzeniu wobec działania Bożego… Czymże jest ten pokój, jeśli nie obecnością Jezusa i Jego przybytkiem w naszych sercach. Dlatego Duch Święty „zamieszkuje pośród pokoju”, jak nas o tym zapewnia prorok: In pace locus eius (Vulg. Ps 75,3; por. BT: Ps 76,3). Jeżeli mamy pokój, Duch Święty ześle nam miłość Bożą.

Z kapituły, piątek po Wielkanocy 1664 r. (E.S.B., s. 180):
Pokój więc jest uczestnictwem w życiu Boga, który jest Pokojem z samej swej istoty. Pokój jest Jego doskonałością, tak stałą i godną uwielbienia, że nic na świecie nie może go zmącić. Ludzie i piekło miotają przeciw Bogu najohydniejsze bluźnierstwa, podczas gdy Bóg trwa nieporuszony w pokoju i odpoczynku. Tego pokoju udziela Bóg swym dzieciom, a one zachowują go pośrodku burzy pokus i przeciwności życiowych. Ten pokój czyni je błogosławionymi już w tym życiu, tak jak to powiedział Jezus Chrystus: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, gdyż będą nazwani dziećmi Bożymi” (Mt 5,9). Szczęśliwa dusza pragnąca tego pokoju, lecz która też szuka go i pracuje, aby go zdobyć (Ps 34,15; RB Prolog,17); gdyż dzięki niemu wchodzi w posiadanie Boga samego, który pozwala jej zakosztować niewyrażalnego odpocznienia. Święty i przeobfity pokój! Starajcie się, abyście były w stanie mieć w nim udział w tym świętym czasie Zmartwychwstania Jezusa. On wysłużył nam go swą śmiercią, a Kościół udziela go swoim dzieciom.

Z listu do zakonnicy (E.S.B., s. 107):
Chodźmy w czystym świetle wiary, a nie kierując się próżnością naszych zmysłów. Zostawmy je, myślmy tylko o tym, by zadowolić Boga, podziwiajmy tę dobroć, która nas znosi; tę miłość nieskończoną, którą Bóg ma dla nas. Myślmy tylko o tym, by Go kochać i zadowolić. Oto co jest jedynie konieczne, wszystko inne jest niczym.

Z kapituły 1663 r. (E.S.B., s. 83):
Życie wewnętrzne to nie to, co sobie ktoś myśli czy wyobraża. Nie polega ono na otrzymywaniu pięknych świateł, mówieniu wzniosłych rzeczy ani na trwaniu na modlitwie z nieporuszonym umysłem i bez żadnego wewnętrznego wysiłku, jakby się przebywało na nie wiadomo jakich duchowych wyżynach. To wszystko często jest fantazją wyobraźni i skutkiem chimerycznych skłonności. Życie wewnętrzne zawiera się w solidnej praktyce umartwień, w umiłowaniu pokory i całkowitym oderwaniu od stworzeń i od siebie.

Z zapisków z rekolekcji 1662 r. (D.H., s. 134):
Och, gdyby znało się tajemnice dróg Bożych w prowadzeniu dusz! Uważałoby się wtedy bardzo, żeby nie szemrać, nie skarżyć się i nie niepokoić z powodu trudności, cierpień, pokus i upokorzeń. Kierując się odrobiną wiary i cierpliwości odkryłoby się nieskończone cuda, które mogłabym nazwać „misteriami”. Aby powiedzieć o tym trochę głębiej, trzeba by tylu tomów, ile dróg Bożych; gdyż zaprawdę każda jest inna, na każdej z nich Jezus pozwala się adorować i uczestniczyć w swych stanach w najrozmaitszy sposób. Wszystkie one są bardzo uświęcające, chociaż bardzo upokarzające.

Z konferencji (M.E., s. 97):
O, jakie to szczęście znać Jezusa Chrystusa! Nie dochodzi się do poznania Go przez wzniosłe myśli, którymi niektóre dusze posługują się jakby skrzydłami, aby lecieć ku Bogu, sądząc, że Go uchwycą siłą swej skwapliwości. Nie, nie, trzeba jak małe, słabe ptaszki pozostawać w gnieździe naszej nicości i tu nabierać sił i wzrastać w miłości Bożej, która rozgrzeje serca i wzmocni im skrzydła, aby mogły skierować swój lot ku Bogu.

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (M.E., s. 82):
Nigdy nie tłum poruszeń łaski. Nic nie przedkładaj nad miłość Jezusa Chrystusa (RB 4,21). Ale strzeż się udziału w uczcie [eucharystycznej] bez ślubnego stroju. Oznacza on czystość serca i oderwanie od stworzeń, wyrażające się w świętości życia i czystości intencji. Czyńmy wszystko zgodnie z wolą Bożą. Takie usposobienie utrzymuje duszę w oderwaniu od wszystkiego, co nie jest Bogiem, i przyodziewa ją świętymi dyspozycjami Jezusa Chrystusa.

Z listu do zakonnicy z klasztoru przy ul. Cassette (E.S.B., s. 71):
Powinnaś być przekonana o tej fundamentalnej prawdzie, że nie należysz do siebie, że jesteś dziełem Boga przez stworzenie oraz odkupienie za cenę Krwi Jezusa Chrystusa. A więc nie istniejesz dla siebie i nie powinnaś nic dla siebie zatrzymywać. Wszystko, co masz: tchnienie życia, każda chwila, zdolność do czegokolwiek — zostało nabyte Krwią wcielonego Boga.

Z listu do księżnej Orleańskiej (M.E., s. 66):
Posłuchaj głosu swego godnego uwielbienia Zbawcy, który woła w głębi twego serca: Aperi, aperi mihi soror, mea sponsa — „Otwórz mi, otwórz, moja siostro, oblubienico (Pnp 5,2), moja umiłowana, twe serce, abym mógł uczynić w nim na zawsze swoje mieszkanie i spocząć”. On chce zjednoczyć się z tobą, abyś była z Nim jedno.

Z rozmów rekreacyjnych (E.S.B. s. 67):
O szczęście duszy, która spoczęła w Bogu i zapomniała o sobie samej! Patrzcie więc stale na Boga, aby podążać za Jego Duchem, lgnąć do Niego i chcieć tego wszystkiego, czego On chce; poddać się Jemu, aby was całkowicie przyciągnął do siebie. Trahe me post te (Pnp 1,4). Są tylko dwie rzeczy do zrobienia w życiu, aby należeć do Boga: adorować i przylgnąć na zawsze. A więc adorować i przylgnąć do wszystkiego, co czyni, na co przyzwala, na wszystko, czego chce; kochając to, chcąc tego i zgadzając się na to przez poddanie się Jego rozkazom. Oto środek dzięki któremu nic, co może przytrafić nam się w życiu, nie będzie nas mogło zaniepokoić.

Z listu do zakonnicy z klasztoru przy z ul. Cassette, 7 października 1664 (E.S.B., s. 146):
Zaklinam cię, abyś pozostawiwszy wszystko, oddała się cała miłości naszego Pana. Wszystko inne jest zbyt małe dla serca stworzonego po to, aby kochać i posiadać Boga. To największe szczęście, jakie można osiągnąć na tym świecie. Biedna jest dusza, która nie trwa w Bogu przez łaskę i miłość. Nic poza Bogiem, moje dziecko, nic poza Bogiem, a pokój twej duszy będzie wieczny. Odwagi!

Z dzieła pt. „Dzień zakonny” (Dz. Z., s. 11, rozdz. III, p. 2):
Jeden z dawnych Ojców pustyni mawiał: „Dziełem Bożym jest chwalenie Boga“. I to jest rzeczywiście główne nasze ćwiczenie. Winnyśmy nieustannie składać Panu ofiarę chwały i adoracji w imieniu całego Kościoła, a nawet całego świata.

Z listu do zakonnicy z klasztoru przy ul. Cassette (E.S.B., s. 89):
Twoim jedynym dążeniem powinno być porzucenie własnego rozumowania przez abnegację i wierne wyrzekanie się swoich świateł i swego zdania. Stań się jak małe, uległe dziecko i odrzuć od siebie lęki, które są ci jedynie zawadą w postępie wewnętrznym. Osiągniesz doskonałość na drodze posłuszeństwa czyniąc dokładnie to, co ci rozkażą. Gdybyś mogła zrozumieć niewyrażalne szczęście bycia niczym we wszystkim i wszędzie, znalazłabyś i posiadła dobro, znane jedynie duszom gotowym wszystko stracić, aby cieszyć się wiecznym pokojem, wypływającym z faktu posiadania Boga.

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (C.Ch., s. 31):
Nasza dusza powinna być zjednoczona z duszą Jezusa, a wszystkie nasze czyny powinny czerpać swą inspirację z Jego czynów. Oto nasze zadanie – trzeba być Jezusem Chrystusem we wszystkim. Dlatego musimy wypełnić to, co powiedział On w Ewangelii: „Jeżeli ktoś chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (por. Łk 9,23). Podążać za Jezusem możemy tylko niosąc swój krzyż i wyrzekając się siebie.

Z listu do matki Marii Radegundy de Beauvais (E.S.B., s. 135):
Nie sądzę, abyś miała wystarczające zdrowie, bym mogła udzielić ci pozwolenia na pokuty, o które prosisz. Wobec tego pracuj nad tymi dwiema czy trzema koniecznymi rzeczami: pierwsza to poznanie swej nicości; druga to odseparowanie się od siebie samej i od stworzeń; i trzecia to obleczenie się w Jezusa Chrystusa. Zdaję sobie sprawę, że te trzy punkty zawierają w sobie doskonałość i że niemożliwością jest osiągnięcie tego za jednym zamachem bez specjalnego cudu. Staraj się więc praktykować je całym sercem, umacniając swą duszę łagodnością i pokorą. Stawaj się małą we wszystkich rzeczach. Jeżeli będziesz temu wierna, zobaczysz jak wiele miłosierdzia okaże ci nasz Pan.

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (Ź., s. 13):
Dusza pogrążona w swej nicości zachwyca oczy Boże. Można twierdzić, iż tak dalece opanowuje Go miłość do niej, że zapomina On o swej wielkości, że uniża się do niej i podnosi ją aż do siebie.

Z listu do zakonnicy (E.S.B., s. 106 – 107):
Nic nie należy ci się od Boga. Jeżeli czujesz trudności w modlitwie, jeżeli wydaje ci się, że Bóg tobą gardzi i nie słucha cię, strzeż się, by nie szemrać, jakby Bóg był ci cokolwiek winien. Odwrotnie, upokarzaj się. Nie postępuj jak te, które nie czując słodyczy lub jakiegoś zapału, zniechęcają się, zamartwiają, jakby wszystko było stracone. Takie osoby szukają w modlitwie siebie, a nie Boga.

Z konferencji na pierwszą niedzielę Wielkiego Postu (E.S.B., s. 139):
Pustynią dla duszy miłującej jest modlitwa. Dusza wejdzie tam przez milczenie i oddalenie się od wszystkich stworzeń i od samej siebie. Na tej mistycznej pustyni będzie robić to, co czynił jej Boski Oblubieniec. Milczenie intelektu pozwoli duszy zająć się Bogiem poprzez dążenie i przylgnięcie do Niego. Pustynia zakłada oddalenie od wszystkich rzeczy, głęboki pokój w ciemnościach czystej i nagiej wiary.

Z konferencji (M.E., s. 100):
Dzisiaj jest święto poświęcenia kościoła. Lubię tę uroczystość. Przypomina mi ona, że dusze nasze są poświęcone Bogu przez chrzest i że za każdym razem, kiedy przyjmujemy Komunię Świętą, Jezus przychodzi, aby odnowić w nas to poświęcenie, a my powinnyśmy z Nim w tym współdziałać.

Z konferencji na święto poświęcenia kościoła (M.E., s. 93):
Dajcie się ogarnąć pełnią Jezusa Chrystusa! Życzę wam, aby to, co sprawił On swym Boskim spojrzeniem w duszy Zacheusza, dokonało się także i w was. Jest to temat Ewangelii ze święta poświęcenia kościoła. Dusza wasza jest świątynią konsekrowaną przez trzy Boskie Osoby Trójcy Przenajświętszej. To dom Jezusa Chrystusa. Lecz przypomnijcie sobie, co o nim powiedział: Domus mea, domus orationis vocabitur — „Dom mój będzie nazwany domem modlitwy” (Mk 11,17). Odnawiajcie podczas Komunii Świętej konsekrację waszej duszy, pragnąc należeć całkowicie do Jezusa.

Rady duchowe (E.S.B., s. 138):
Czy chcesz dobrze się modlić? Przebywaj w obecności Bożej, spoglądając na Tego, który jest w tobie obecny. Adoruj Go, przylgnij do Boga w twym wnętrzu, nie rozpraszaj się na tyle rzeczy nieużytecznych. Tak postępując będziesz zawsze dysponowana do modlitwy.

Z konferencji (E.S.B., s. 77):
Nie bądźcie tak szybkie do wylewania się na zewnątrz. Trwajcie w wewnętrznej samotności, zajęte Bogiem przebywającym w was. Bóg w nas: Ojciec, Syn i Duch Święty! Wszystko to, co jest chwałą i radością błogosławionych jest w nas, a przecież tak mało zajmujemy się tym, że widok naszego zaślepienia i naszych rozproszeń godny jest współczucia.

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (E.S.B., s. 105):
Modlitwa serca — to wierzyć w Boga w nim obecnego, adorować Go tam i oddawać się Mu z miłością. Taka modlitwa nie wymaga instrukcji, jedynie natchnień, które Duch Święty poddaje duszy. To miłość Boża jest mistrzem i panem — oto cały sekret. Stworzenia nie powinny mieszać się w dzieło miłości.

Z listu do zakonnic z klasztoru w Rambervillers (L.I., s. 279):
Nie traci się niczego starając się wynagradzać chwałę tak dobrego Pana. I choć niegodne jesteśmy tego, szczególną radość sprawia Mu zawsze widok Jego oblubienic, ożywionych zapałem i gorliwością o przywrócenie Jego chwały. Jesteście wynagrodzicielkami miłości i wasze wynagrodzenie ma się dokonywać w miłości, ponieważ zastępujecie grzeszników i bezbożników, którzy są jej pozbawieni. O, jak byłybyśmy szczęśliwe, gdybyśmy mogły rozpłynąć się w obecności Zbawiciela i gdyby serca nasze zostały skruszone i strawione w Jego płomieniach. Oby Bóg raczył nas uczynić godnymi ukochania Go tą czystą i przemożną miłością, która w niebie przemienia błogosławionych w Jezusa Chrystusa. Miłość gwałtowna, a jednocześnie spokojna i łagodna. Miłość, która płonie nie niszcząc, miłość zwyciężająca wszystko i sprawiająca, że Bóg staje się naszym absolutnym mistrzem.

Z konferencji (E.S.B., s. 139):
Pozostańcie z całą prostotą uważne na obecność Boga i trwajcie otwarte pod Jego spojrzeniem. Taka modlitwa jednoczy z Bogiem i zawiera w wysokim stopniu inne dyspozycje. Dusza w tej modlitwie upodabnia się do Boga. Przynosi jej też ona wspaniałe skutki. Promienie słońca sprawiają wzrost, kwitnienie i owocowanie drzew. Dusza, która jest z całą prostotą uważna i trwa spokojnie otwarta wobec Jego spojrzenia, poddana jest Boskiemu wpływowi słońca sprawiedliwości, ubogacającego ją we wszelkie cnoty. Duszy najpierw wydaje się, że wiele traci, lecz doświadczenie pozwoli jej zrozumieć, że przeciwnie, zyskuje, gdyż jej poznanie Boga wzrośnie, miłość będzie czystsza, intencje bardziej prawe, niechęć do niedoskonałości większa, a w umartwieniu będzie bardziej wytrwała.

Z rozmów rekreacyjnych (E.S.B., s. 107):
To nie piękne myśli ani uczucia sprawiają, że modlitwa jest dobra, lecz przylgnięcie do woli Bożej. Idźcie na modlitwę, aby zadowolić Boga, a nie po to, by szukać własnej satysfakcji: „Oto jestem, by Cię adorować; Ciebie, który jesteś nieskończenie wielki, co jest moją radością. A ja jestem ostatecznym ubóstwem i nędzą – jestem z tego zadowolona”. Och, jakaż to piękna modlitwa: cieszyć się z tego, jaki Bóg jest! Starajcie się uczestniczyć w upodobaniu Boga, jakie On ma sam w sobie, adorujcie Jego Boskie doskonałości, radujcie się, że będzie On zawsze ten sam, przez całą wieczność.

Z listu do hrabiny de Châteauvieux (E.S.B., s. 73):
Czy chcesz być szybko unicestwiona? Bądź doskonale posłuszna. Jednym słowem, chcesz zjednoczyć się z Bogiem? Nawróć się bez zastrzeżeń do Boga przez posłuszeństwo. Spójrz na skuteczność i siłę posłuszeństwa: przepędza ono demony, czyni rzeczy niemożliwe. Pismo święte pełne jest cudów dokonanych mocą posłuszeństwa.

Z listu do matki Marii Chopinel (E.S.B., s. 93):
Pokora nie polega na pokornych myślach, lecz na wytrzymaniu ciężaru prawdy wtedy, kiedy spodoba się Bogu dać nam odczuć przepaść naszej niezmiernej nędzy.

Z listu do zakonnicy z klasztoru przy ul. Cassette (Ź., s. 146):
Upokorzenie jest ci potrzebne, byś mogła zbliżyć się do Boga. Jeżeli jesteś bezsilna, Bóg tym łatwiej pokona twe namiętności. Jeżeli nie możesz niczego, Bóg będzie mógł wszystko. Jeżeli obumrzesz, Bóg będzie żył w tobie. Czyż nie jest to najwyższym szczęściem?

Z listu do hrabiny de Rochefort (E.S.B., s. 131):
Czytanie jest rzeczą bardzo dobrą, lecz trzeba je odprawiać w duchu modlitwy, nie kierując się ciekawością, bez pośpiechu, poddając się łasce zawartej w danej książce; bardziej przysłuchując się Bogu w głębi duszy niż pięknym rozprawom zawartym w książkach. Mało jest dusz czytających po chrześcijańsku, dużo natomiast filozofujących i pełnych ciekawości. Nie pragnij poznać niczego poza Jezusem Chrystusem.

Z rozmów rekreacyjnych (Ź., s. 12):
Miłość ma dwa spojrzenia. Jedno zwraca ku Bogu, kocha Go wyłączną miłością i składa się w ofierze z miłości ku Niemu. Drugie zwraca ku bliźniemu, modli się i wynagradza za niego, oddając mu usługi wyłącznie z miłości ku Bogu.

Z kapituły nt. charyzmatu Instytutu (Ź., s. 101):
Pracujcie, bo Bóg wam to poleca. Obyście dzięki niej mogły utrzymać siebie i całe zgromadzenie. Wykonujcie ją jednak w duchu wewnętrznym, aby przez pracę Bóg był uwielbiony (por. RB 57,9; 1P 4,11). Jeżeli wszystko czynić będziecie w ten sposób, nic nie wyda się wam trudne, bo będzie temu towarzyszyć radość i pociecha, które złagodzą wasz wysiłek.

WSTECZZ pism Matki Mechtyldy DALEJZ pism Matki Mechtyldy